MIROTWORCY W CCHINWALI- BATALION ROSYJSKI

MIROTWORCY W CCHINWALI- BATALION ROSYJSKI

Rosyjskim batalionem stabilizacyjnym (oficjalnie pokojowym) pełniącym służbę w sierpniu 2008 roku na pograniczu osetyjsko-gruzińskim był 2. batalion ze składu 135. Pułku (2/135) 19. Dywizji  Zmotoryzowanej 135. Pułku- miejsce stacjonowania Prochładnyj w Kabardyno- Bałkarii. Rozpoczął on służbę jako tzw. mirotworczewskij w maju 2008r. Dowódcą batalionu był od grudnia 2007 podpułkownik Konstantin Timerman, a szefem sztabu kapitan Aleksandr Burgij. Blokposty i stanowiska obronne 2/135 Pułku były rozmieszczone w następujących miejscowościach nadgranicznych: Megwrikisi, Awnewi, Frisi, Wanati, Cweriacho, Kwerneti, Arcewi, Tamaraszeni, Kechewi, Eredwi. W każdym z tych miejsc służbę kontrolną i obserwacyjną pełnił mniej więcej pluton rosyjskiej piechoty, w niektórych z nich znajdowali się także pojedynczy obserwatorzy- osetyjski i gruziński. jednym z głównych zadań batalionu była kontrola przejść nadgranicznych oraz zapobieganie obustronnej wymianie ognia oraz wzajemnym prowokacjom. Oczywiście trudno było Rosjanom uniemożliwić stronie osetyjskiej oraz gruzińskiej dokonywania wzajemnych ostrzałów z broni maszynowej czy moździerzy, ale trudno założyć, że rosyjski batalion dokładał ku temu wszelkich niezbędnych starań. Batalion rosyjskich mirotworóc liczył ok. 500 żołnierzy (etatowo 526) oraz pododdziały wzmocnienia specnazu, które oficjalnie stanowiły także siły pokojowe. Wśród pododdziałów specnazu, którew szczególnie ważnych miejscach wzmacniały system obrony batalionu, była m.in. kompania „czeczeńskiego” batalionu „Wostok”- oficjalnie ze składu 42. Dywizji Zmotoryzowanej, de facto podporządkowanego bezpośrednio GRU. Według gruzińskich źródeł kompania specnazu „Wostok” liczyła ok. 80 żołnierzy, dwa BMP-2 i 3 ciągniki uniwersalne MTLB.

 Blokpost sił pokojowych. Wrzesień 2008.

Blokpost sił pokojowych. Wrzesień 2008.

Do tego dochodziło ok. 70 żołnierzy ze składu 10. Samodzielnej Brygady Specnazu. Niektóre źródła donosiły jednak o przerzuceniu do Osetii Południowej, jeszcze przed wybuchem konfliktu, roty czeczeńskiego batalionu „Wostok” w sile 150 bojców. Ponieważ sztab Kolektywnych Sił dla Utrzymania Pokoju (SSPM), którego dowódcą był rosyjski generał Marat Kułachmetow, nie afiszował się z pojawieniem się w Osetii specnazu, a udział w wojnie specnazowców z 10. Brygady jest potwierdzony, wydaje się dość prawdopodobne, że w Osetii były dwie kompanie specnazu ok. 80 ludzi z batalionu „Wostok” i ok. 70 z 10. Brygady. Kompania „czeczeńskiego” batalionu specnazu „Wostok” utrzymywała jedną z kluczowych pozycji obronnych- wzgórze Sarabuki. Pierwszy oddział ze składu batalionu „Wostok” (formowany w Gudermesie, batalion był de facto oddziałem klanowym Jamadajewów),znalazł się w składzie rosyjskiego batalionu pokojowego SSPM latem 2007 roku i ulegał co najmniej dwukrotnej rotacji. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że zdaniem strony gruzińskiej część specnazowców z „Wostoka” pełniących służbę w Osetii Południowej wkraczała potem do Cchinwali jako oddziały regularnej armii. W oficjalnym raporcie dla komisji UE strona gruzińska sugeruje, że obecność oddziałów rozpoznawczych GRU- kompanii batalionu „Wostok” oraz 10. Samodzielnej Brygady Specnazu- mogła wiązać się z prowadzeniem rozpoznania obszaru przed wybuchem konfliktu. Dla rosyjskich mirotworców, tak jak dla ich kolegów gruzińskich i północnoosetyjskich eskalacja na granicyi wymiana ognia były chlebem codziennym służby. Jak się wydaje niewielu z nich spodziewało się eskalacji konfliktu na taką skalę, jak to się stało w nocy z 7 na 8 sierpnia. Wspólny sztab SSPM znajdował się w centrum Cchinwali, natomiast główną bazą batalionu rosyjskiego było górne miasteczko (tzw. wierchnyj gorodok). Bazą mirotworców w górnym miasteczku był kompleks budynków położonych na wzniesieniu w południowo- zachodniej części Cchinwali, w tym przede wszystkim dwupiętrowe, murowane koszary z punktem obserwacyjnym na dachu oraz kilka mniejszych budynków w pobliżu m. in. stojący obok koszar parterowy barak punktu medycznego. „Wierchnyj gorodok” położony był w strategicznym punkcie- stąd rozciągał się dobry widok na Cchinwali, poza tym blokował on Gruzinom ewentualne wyjście na drogę zarską. Z dachu koszar rozciągał się dobry widok na oddaloną o kilkaset metrów szczerego pola gruzińską wieć Zemo-Nikozi, gdzie koncentrowały się oddziały gruzińskie.


Konflikt Interesów
Trudno uznać, że Rosjanie, którzy od lat dozbrajają separatystów, wspierają ich logistycznie i rozgrywają kartę osetyjską i abchazką przeciwko prozachodniej Gruzji, rzeczywiście dążą do utrzymania pokoju w regionie. Militarne zaangażowanie Rosjan po stronie separatystów nie przeszkodziło Kremlowi promować w mediach własne siły jako „pokojowe”, a swoje wojska nazwać „siłami rozjemczymi”. Gruzini podkreślają fakt, że Rosjanie nie byli i nie są w konflikcie stroną neutralną. Żołnierze z oznaczeniami batalionu pokojowego- MS- 10 sierpnia pełnili służbę okupacyjną w zachodniej Gruzji. Wszystko to ma wskazać oczywiście na fakt, że rosyjski batalion pokojowy nie był siłą neutralną i rozjemczą. Warto podkreślić, że już wcześniej, na długo przed wybuchem wojny, Gruzini starali się, aby batalion rosyjski zastąpiony został siłami międzynarodowymi, nie zaangażowanymi w konflikt. Ponieważ Rosja oficjalnie wspierała separatystów południowoosetyjskich, występował swoisty konflikt interesów, jeśli stroną rozjemczą były wojska rosyjskie. Zachód przeoczył także inny absurd sytuacji porozumienia z 1992 roku w Soczi- trzecim batalionem pokojowym (poza rosyjskim i gruzińskim) był batalion republiki Północna Oseria-Alania. Trudno i ten batalion uznać za neutralny skoro republika Północna Oseria-Alania jest podmiotem Federacji Rosyjskiej- jedną z 21 republik federalnych. Co więcej, jak wskazywali Gruzini, batalion republiki Północna Oseria-Alania w znacznej mierze składał się z Osetyjczyków z rejonu Cchinwali. Warto wreszcie wspomnieć, że i batalion gruziński trudno uznać za bezstronny.


Wieczorem 7 sierpnia, gdy około godziny 23.30 rozpoczął się gruziński ostrzał miasta, na terenie bazy przebywało ok. 220-250 mirotworców, podczas gdy reszta była na służbie kontrolnej w pozostałych blokpostach. Przy okazji warto wspomnieć, że wiele z liczb podawanych jest szacunkowo, a nawet bywały one potem- świadomie lub nieświadomie- manipulowane. Przykładowo zastępca szega sztabu batalionu kapitan Juij Rożencew uważał, że w chwili ostrzału w bazie znajdowało się ok. 250 żołnierzy, tymczasem kombat (komandir bataliona- dowódca batalionu). podpułkownik Timerman uważał, że rano w bazie znajdowało się na pozycjach ok 220 żołnierzy. Oczywiście możliwe jest, że liczba żołnierzy w nocy zmniejszyła się, jednak sam Timerman nie jest do końca wiarygodny, gdyż sam podaje, że z etatowych 526 żołnierzy batalionu ok. 250 przebywało wówczas na blokpostach i posterunkach- w takim wypadku w bazie powinno przecież znajdować się ok 270 żołnierzy. Co więcej Timerman w jednym z późniejszych wywiadów (dla „Izwiestii”) sugerował, że rano 8 sierpnia miał w bazie, pod swoim dowództwem ok 200 żołnierzy. Gruzini szacowali siły batalionu na ok. 560 żołnierzy, natomiast bardziej wyważone źródła szacowały batalion rosyjski na ok. 500 żołnierzy- jak się okazuje chyba zbyt nisko skoro sam podpułkownik Timerman mówił o etatowych 526 mirotworcach. O tym, że wydarzenia mogły inaczej zapisać się w pamięci uczestników- a przecież szczegóły, czasami bardzo krótkich i dramatycznych epizodów na tym się opierają (relacje, wywiady, wspomnienia)- świadczy fakt, że nawet godziny potrafią się we wspomnieniach od siebie różnić. Przykładowo dla kapitana Rożencewa ostrzał miasta rozpoczął się już około 23.10, podczas gdy zazwyczaj przyjmuje się, że miało to miejsce około 23.30-35.

Początek Wojny

7

Do głównych zadań mirotworców należały obserwacja i zapoieganie incydentom zbrojnym.

 Początkowo, w czasie nocnego ostrzału Cchinwali, pozycje rosyjskich mirotworców nie były celem gruzińskiej artylerii, jednakże po północy odnotowano kilka pocisków, które spadły- zapewne przypadkowo- na ich stanowiska. Jaki pisaliśmy w poprzednim artykule, wspólny sztab już wcześniej opuścili oficerowie gruzińscy. Około godziny 0.03 na teren sztabu SSPM spadł pierwszy pocisk rakietowy, zapewne z wyrzutni typu BM-21 Grad ostrzeliwujących miasto. Następny pocisk rakietowy spadł w okolicy sztabu o 4.08. Natomiast jeśli chodzi o terytorium bazy, tzw. górnego miasteczka, to pierwszy pocisk spadł tak około godz. 0.45. Według rosyjskich opracowań pod sporadycznym ogniem strzeleckim i moździerzowym znalazły się w ciągu nocy także niektóre blokposty rosyjskich mirotworców. Jednym z głównych punktów niezgody występującym w obustronnych relacjach jest zaatakowanie przez siły gruzińskie bazy mirotworców w „górnym miasteczku”. Jak można się domyślać, relacje obu stron odpowiedzialność za otwarcie ognia zrzucają na przeciwnika. Rosjanie uważają, że atak na mirotworców był przez Gruzinów zaplanowany, tymczasem strona gruzińska sugeruje, że Rosjanie nie byli bezstronnymi obserwatorami wydarzeń. Jest udowodnionym faktem, że z dachu jednego z budynków rzekomo bezstronnego batalionu pokojowego osetyjski obserwator korygował ogień artylerii separatystów. Najbardziej prawdopodobna wersja wydarzeń jest więc taka, że z rosyjskiej bazy nie prowadzono bezpośredniego ognia w kierunku oddziałów gruzińskich, ale dla strony gruzińskiej było jasnym że z terenu bazy prowadzona jest obserwacja i korygowanie ognia osetyjskiej artylerii. Istotnym argumentem na korzyść wersji gruzińskiej jest ten fakt, że kiedy trwał ostrzał „górskiego miasteczka”- apogeum walk przypadło na godzinę 10.00- w innych miejscach pozycje rosyjskich mirotworców wcale nie były atakowane! Tak było np. na kierunku Eredwi- Dmenisi, gdzie na punktach kontrolnych na mostach między wsiami Wanati i Dmenisi normalną służbę kontrolną pełnili stacjonujący tam rosyjscy mirotworcy. Wydaje się więc możliwe, że na ostrzał koszar Gruzini zdecydowali się dopiero wówczas, gdy zorientowali się, iż z dachu prowadzona jest obserwacja i korygowanie ognia osetyjskiej artylerii. Według strony rosyjskiej pierwszy bezpośredni i celowy strzał w kierunku bazy mirotworców został oddany około 5.45 8 sierpnia- pocisk z armaty czołgu T-72 zniszczył punkt obserwacyjny na dachu koszar. W wyniku eksplozji jeden z rosyjskich żołnierzy zginął, dwóch zostało rannych. Jest niemal pewne, że gruziński czołg zniszczył wówczas stanowisko obserwacyjne, z którego korygowano ostrzał osetyjskiej artylerii. Gruzińskie czołgi szybko rozstrzelały także trzy BMP-1 wysunięte przed bazę. Rosyjscy autorzy opracowania „Tanki awgusta” przyjęli następującą wersję wydarzeń. Do ataku w kierunku Cchinwali, a ściślej w kierunku bazy mirotworców ok. godz. 6 rano z rejonu wsi Zemo-NIkozi przeszły oddziały specnazu MWD. Do ostrzału pozycji rosyjskich mirotworców przystąpiły uzbrojone w WKM 12,7mm gruzińskie Cobry. Ponieważ na obrzeżach bazy Rosjanie rozmieścili trzy BMP-1 na pomoc Gruzini wezwali czołgi T-71 Samodzielnego Batalionu Pancernego z Gori. Ok. 6.30 na pozycje ogniowe w rejonie Zemo-Nikozi wyszły trzy gruzińskie T-72 i rozpoczęły ostrzał. Od wspomnianego powyżej pierwszego strzału w dach koszar, gdzie znajdował się punkt obserwacyjny- wówczas zginął pierwszy z mirotworców- rozpoczął się ostrzał bazy z czołgowych armat. Zniszczone zostały trzy BMP-1 wysunięte na posterunek przy wjeździe do bazy- zginęło pięciu żołnierzy ich załóg. Z kolei w wyniku kontrakcji strzałem z granatnika zniszczony został jeden gruziński T-72, natomiast pozostałe czołgi wycofały się na bezpieczną odległość i nadal prowadziły ogień z armat. Wówczas do ostrzału bazy włączyła się zdaniem rosyjskich analityków także gruzińska artyleria i moździerze. Ostrzał z moździerzy był dość skuteczny. Ze wspomnień jednego z lekarzy wynika, że ok 8.18 w odległości 6-7m od szeregowca Krupczatnikowa rozerwał się granat moździerzowy, a w wyniku eksplozji on i trójka innych żołnierzy 4. kompanii odnieśli tany w ręce i nogi. Mimo ostrzału lekarze batalionu natychmiast przyszli im z pomocą lekarską. Wydaje się, że taka wersja wydarzeń jest możliwa do przyjęcia, warto jednak zauważyć, że relacja strony rosyjskiej przyjmuje, iż atak na bazę nie był sprowokowany, ale wcześniej przez dowództwo gruzińskie zaplanowany.


Punkt Obserwacyjny w koszarach
Otwarcie ognia w kierunku koszat mirotworców Gruzini tłumaczą faktem, że na dachu solidnego, dwupiętrowego budynku znajdował się punkt obserwacyjny, z którego korygowano ostrzał moździerzy i artylerii separatystów osetyjskich. Tymczasem oficjalna wersja rosyjska mówi jedynie o obserwatorze rosyjskim, który został zabity z armaty gruzińskiego czołgu. jest to jednak tylko część prawdy, gdyż są potwierdzone informacje, że na dachu, w punkcie obserwacyjnym, znajdował się także obserwator osetyjski, który rzeczywiście korygował ostrzał. W świetle tego faktu Gruzini uznali zapewne, że batalion mirotworców utracił status neutralności. Był to wreszcie dobry pretekst do zaatakowania Rosjan, gdyż przenikanie pod nosem mirotworców- w kierunku drogi zarskiej- mogło być krokiem nazbyt ryzykownym.jeden z wojskowych lekarzy ze składu batalionu, przyznaje, że poza rosyjskim obserwatorem na dachu znajdował się także „osetyjski opołczeniec, który […] korygował ogień swojej, osetyjskiej baterii moździerzy…” Osetyjczyk w wyniku strzału z czołgowej armaty zginął. Z internetowych stron osetyjskich wynika, że owym śmiertelnie rannym obserwatorem był lejtnant Oleg Gaławanow. Rosyjskie opracowanie „Tanki awgusta” potwierdza fakt, że w ciągu nocy pozycje wyjściowe koncentrujących się do ataku gruzińskich oddziałów w rejonie wsi Zemo-Nikozi znalazły się pod osetyjskim ostrzałem artylerii i moździerzy.


Zastępca szefa sztabu batalionu kapitan Jurij Rożencew wspomina: „[…] zawiązał się bój w rejonie przedszkola, gdzie znajdowała się nasza grupa. Zniszczyli BMP: dwóch naszych zginęło na miejscu. Walka przedłużała się. Kombat rozkazał grupie wycofać się. Artyleryjski i czołgowy ostrzał nasilał się”. Według relacji kapitana Rożencewa na ich kierunku nacierać miało około 12 gruzińskich czołgów, kilka bojowych wozów piechoty i do dwóch kompanii piechoty, ze wsparciem artylerii i lotnictwa szturmowego. Zniszczone zostały wszystkie BMP batalionu w rejonie koszar. Czołgi gruzińskie w obawie przed granatnikami prowadziły ogień z bezpiecznej odległości 500-700 metrów, natomiast ogień strzelecki obrońców uniemożliwiał ataki gruzińskiej piechocie. Według strony rosyjskiej w rejonie „górnego miasteczka” miał atakować batalion piechoty (szacowany na ok. 500 żołnierzy) i ok. 20 czołgów, co wydaje się jednak przesadą. Baza mirotworców blokowała oddziałom gruzińskim wejście do miasta od strony południowej i południowo zachodniej. Rosjanie nie spodziewali się tak silnego ataku i zmasowanego ostrzału. Młodszy sierżant Zuchra Tramowa, paramedyk batalionu, wspomina: „Wszystko zaczęło się, jak zazwyczaj, od ostrzału miasta. […] nie przypuszczaliśmy, że znajdziemy się w epicentrum wydarzeń. Dotąd Gruzini nie ośmielali się strzelać do pozycji batalionu, a tym bardziej ostrzeliwać go z artylerii. Nie pamiętam dokładnie, o której to było, no gdzieś między 5 a 6 rano pierwszym wystrzałem w stronę batalionu został zabity nasz obserwator…”
Zniszczenei na dachu koszar punktu obserwacyjnego było wstępem do ciężkiego ataku na pozycje rosyjskie. Ponieważ dowódca batalionu został ranny, obronę organizował szef sztabu kapitan Bugrij. Gruzini prowadzili celny ogień ze strony wsi Zemo-Nikozi, doskonale znając wcześniej rozpoznane pozycje batalionu. skuteczny był nie tylko ogień z armat czołgowych ale i ostrzał z możdzierzy. Pod ogniem broni strzeleckiej znalazł się także sanitarny GAZ-66, dobrze oznakowany czerwonym krzyżem. Ciężko i średnio rannych- razem około 24 żołnierzy- wywieziono na tyły dopiero ok. godziny 18.00-19.00, kiedy strony zawarły porozumienie o utworzeniu „korytarza” w celu ewakuacji rannych. Na pace cudem ocalałego z ostrzału Urala ranni zostali wywiezieni do Dżawy, a potem do Władykałkazu. Według relacji lekarza wojskowego, przynajmniej 8-10 żołnierzy rosyjskich nie dożyłoby następnego dnia, bez natychmiastowej hospitalizacji.  Warto więc z kronikarskiego obowiązku odnotować fakt, że dzięki osiągniętemu porozumieniu- zawartemu notabene przy mediacji obserwatorów misji OBWE (OSCE)- straty batalionu w zabitych były nieco mniejsze niż mogły być Niemniej ogólne straty rosyjskiego batalionu pokojowego były bardzo duże- w czasie zaciętych walk duża część mirotworców odniosła rany, a 14-15 zginęło.

Tskhinvali_battles_8_August_en_

Mapa- Walki w Regionie Cchinwali w sierpniu 2008

Odsiecz

151462_original

Zniszczona baza SSPM w Cchinwali.

Ukryci w piwnicach koszar mirotworcy, w tym wielu rannych, z nadzieją oczekiwała na przyjście odsieczy ze strony 58. Armii. Faktycznie awangarda 58. Armii- batalionowa grupa taktyczna 135. Pułku- wkraczająca na teren Osetii Południowej za swój pierwszy cel miała rzecz jasna dotarcie do odciętych mirotworców i ich odblokowanie. Wczesnym rankiem 9 sierpnia- ok. godziny 4.00- na pomoc batalionowi przyszła razwiedrota 125. Pułku (23 żołnierzy), a niedługo później dwa czołgi T-72W 141. Samodzielnego Batalionu Pancernego. Według relacji wojskowego lekarza do bazy przybyły cztery czołgi, ale tylko dwa uczestniczyły w walce. Kombat Timerman wspomina jedynie o dwóch T-72, które szybko wystrzelały zresztą cały zapas posiadanej amunicji. Posiłki te przemieszczały się po drodze Chetagurowo- Tbet do Cchinwali. Było to możliwe wobec chwilowego wycofania się oddziałów gruzińskich z zachodnich rejonów Cchinwali i ich przegrupowania. Przybyli żołnierze z razwiedroty oraz przydzieleni mirotworcom specnazowcy ze 107. Odziału 10. Samodzielnej Brygady Specnazu przejęli obronę na perymetrze bazy, co pozwoliło ją utrzymać do wieczora 9 sierpnia. Warto jednak podkreślić, że do rana 9 sierpnia ciężar walk przesunął się na regularne oddziały 58. Armii, której awangarda podchodziła już do Cchinwali, w naturalny więc sposób nacisk na mirotworców zelżał. Wobec ogromnej eskalacji walk w dniu 9 sierpnia „górne miasteczko” straciło swój wyjątkowy charakter, jaki miało dzień wcześniej, zanim na teren separatystycznej republiki wkroczyły masowo związki taktyczny 58. Armii. Mimo to, według słów podpułkownika Timermana, intensywność walk miała zwiększyć się jeszcze wieczorem 9 sierpnia. Rosjanie wspominają o ostrzale artylerii (w tym rakietowym BM-21 Grad) oraz atakach lotnictwa. To ostatnie wydaje się zupełnie nieprawdopodobne, gdyż incydentalna aktywność gruzińskich Su-25 skończyła się przed południem 8 sierpnia. Baza mirotworców została opuszczona przez oddziały rosyjskie prawdopodobnie w nocy z 9 na 10 sierpnia. Wszystkie oddziały, zarówno mirotworcy, jak i razwiedrota przybyła na pomoc podzielone na mniejsze grupy, bezpiecznie wycofały się na tyły, wychodząc tym samym z linii frontu. „Górne miasteczko” było już wówczas de facto odblokowane, ponieważ zgrupowanie wojsk gruzińskich na tym kierunku zostało zmuszone do wycofania się na pozycje wyjściowe. Decyzję o wycofaniu się z bazy miał podjąć sam kombat Timerman (ranny w nogę, dlatego de facto dowodził kapitan Bugrij) po wcześniejszej lustracji własnych pozycji. Po zniszczeniu tajnych dokumentów i sprzętu wysadzono ocalałe dotąd samochody i rozpoczęto wycofanie, zabierając ze sobą rannych. Wycofanie odbywało się pod ogniem moździerzy. batalion podzielił się na sześć mniejszych grup i różnymi drogami- rankiem 10 sierpnia- wyszedł na poligon Dzari około 7km. od Cchinwali.
10 października 2008 rosyjskie siły pokojowe zostały rozformowane.


russia_flora

Gen. Marat Kułachmetow

Gen. Marat Kułachmetow
Dowódcą SSPM był rosyjski generał Marat Kułachmetow (ur. 1954r.) były dowódca 19. Dywizji Zmotoryzowanej. W 1980 ukończył leningradzką szkołę oficerską im. Kirowa, w 1991 akademię wojenną im Frunzego, a w 2001 Akademię Sztabu Głównego. W 2001r. otrzymał stopień generała majora i w latach 2001-2003 dowodził 19. DZmot. Północnokaukaskiego OW. W październiku 2006 został mianowany głównodowodzącym SSPM, zastępując na tym stanowisku generała majora Swiatosława Nabzdorowa.


Tekst ukazał się w miesięczniku KOMANDOS (11/2010 nr. 208).
Autorem tekstu jest Marcin Gawęda.

Contact Us

Powered by themekiller.com