MIROTWORCY W CCHINWALI- BATALION GRUZIŃSKI

MIROTWORCY W CCHINWALI- BATALION GRUZIŃSKI

Siły rozjemcze, tak zwane Kolektywne Siły dla Utrzymania Pokoju (Smieszannyie Sily po Poddierżaniju Mira/ Смешанных сил по поддержанию мира -SSPM), zostały rozwinięte w Osetii Południowej na mocy trójstronnego porozumienia (rosyjsko-gruzińsko-osetyjskiego) w 1992 roku. Tak zwane „siły pokojowe” (o zupełnie innej specyfice niż typowe „niebieskie hełmy” ONZ) składały się z trzech kontyngentów; rosyjskiego, północnoosetyjskiego (de facto rosyjskiego) i gruzińskiego. Przez 16 lat- aż do sierpnia 2008r.- udawało się utrzymać jako taki pokój w osetyjsko-gruzińskiej stregie buforowej, chociaż liczne były wzajemne ostrzały, prowokacje i otwarta wrogość skutkująca nierzadko ofiarami śmiertelnymi.

Gruziński batalion sił pokojowych w sierpniu 2008 liczył 541 mirotworców ze składu I Brygady Piechoty, której zdecydowana większość pełniła wówczas służbę w Iraku (ok.2 tys.) 500 żołnierzy należało do 11. Lekkiego Batalionu Piechoty a dalszych 41 żołnierzy i 13 BMP-2 zostało przydzielonych z organicznego batalionu pancernego I Brygady.

Gruzińskie posterunki sił pokojowych rozmieszczono następująco:
-Awnewi- 1 pluton
-Sarabuki- 1 pluton
-Kechwi- 6 żołnierzy
-Tamaraszeni- 6 żołnierzy
Dwa ostatnie znajdowały się w enklawie na północ od Chinwali, która była solą w oku separatystów. W enklawie tej (dolinie Wielkiej Liachwi) znajdowały się gruzińskie wsie- patrząc od północy: Kechwi, Kurta, Aczabeti, Cheti i Tamaraszeni- w których Gruzini utrzymywali nieliczne siły policji i kontyngent sił pokojowych. Rejon ten był bardzo niebezpieczny nie tylko dla ludności cywilnej, ale także dla pełniących tam służbę gruzińskich mundurowych.

W interesującym nas rejonie były trzy miejsca gdzie znajdowały się większe bazy gruzińskich sił pokojowych:
Zemo Nikozi (na poł. od Chinwali)- 311 żołnierzy i 6 BMP-2;
Eredewi (na wsch. od Chinwali)- 104 żołnierzy i 7 BMP-2
Aczabeti (na płn. od Chinwali, w enklawie) 126 żołnierzy.
W tych „bazach” oczywiście nie znajdowały się wszystkie skoncentrowane wymienione siły, gdyż były to miejsca, z których kierowano pododdziały na poszczególne posterunki (blok-post). W podobny sposób funkcjonowały także bataliony północnoostyjski i rosyjski- w bazach pozostawała część żołnierzy, podczas gdy reszta pełniła rotacyjną służbę na blok-postach i stanowiskach obserwacyjnych. Wszystkie strony traktowały własne bataliony pokojowe jako oddziały o specjalnej charakterystyce, przede wszystkim dobrze uzbrojone i wyposażone. Służba na umocnionych blok-postach była niebezpieczna (ostrzały na granicy, czy też akty dywersji nie były niczym wyjątkowym), a standardowy czas rotacji batalionu gruzińskiego wynosił ok. 6 miesięcy.

Główne zadania, jakie stały przed gruzińskimi siłami pokojowymi, były następujące:
-ochrona ludności cywilnej,
-zapobieganie aktywności nielegalnych oddziałów zbrojnych,
-zapobieganie dostarczaniu w rejon odpowiedzialności broni i innych środków bojowych, które mogłyby być wykorzystane do akcji terrorystycznych lub dywersyjnych.
Codzienna służba na posterunkach sprowadzała się do obserwacji aktywności przeciwnika, rutynowych i wyjątkowych kontroli na przejściach „granicznych” w strefie buforowej oraz zgłaszaniu do sztabu SSPM i obserwatorów OSCE, naruszeń, ostrzałów itp. Jeśli chodzi o sztab Kolektywnych Sił Pokojowych, to znajdował się on w centrum Chinwali. Dowódcą SSPM był rosyjski generał Marat Kułachmetow, a dowódcą kontyngentu gruzińskiego gen. Mamuka Kuraszwili. W sztabie znajdowali się oficerowie wszystkich „stron”, w tym także gruzińskich sił pokojowych, którzy jednak opuścili Chinwali przed wybuchem wojny.


„Tworzenie Pokoju”
W Rosji na określenie misji pokojowych na terenie WNP używa się określenia mirotworczestwo, co odpowiada terminowi peacemaker- tworzenie pokoju. Termin mirotworczestwo obejmuje szeroki zakres działań- od politycznych aż po stricte bojowe, mające na celu wymuszanie pokoju. W stosunku do misji poza obszarem WNP w Rosji wymienia następujące typy operacji: ustanawianie pokoju, utrzymanie pokoju, przymuszenie do pokoju. Formalnie wojna z Gruzją określana była właśnie jako operacja przymuszania do pokoju. Tak zwane operacje pokojowe na terenie WNP należy postrzegać jako instrument polityki Rosji i ważny element jej swoiście pojmowanego bezpieczeństwa, nie można ich więc porównywać do misji organizowanych np. w ramach ONZ. Siły pokojowe- mirotworczeskije siły nie są rzecz jasna w wygaszanych sporach zupełnie neutralne i bezstronne. Mirotworcy- żołnierze sił pokojowych i ich sprzęt- oznakowani są napisami cyrylicą MC (MS). Jeśli chodzi o Gruzję to jej aspiracje wstąpienia do NATO i międzynarodowa współpraca z państwami Zachodu powoduje, że używane tam powszechnie terminy angielskojęzyczne- Peacekeeping Forces- z ich oczywistymi w świecie euroatlantyckim znaczniemi. W Osetii Południowej gruzińscy mirotworcy byli tak samo oznakowani jak Rosjanie i Północnoosetyjczycy- napisem MC na wozach pancernych i naszywkach.


Eskalacja

Do wymiany ognia i innych zbrojnych incydentów dochodziło w strefie buforowej dość często, jednakże ich intensywność z końcem lipca 2008r. systematycznie wzrastała. Oczywiście o ostrzale informowały obie strony- osetyjska i gruzińska- zrzucając na siebie wzajemnie winę, za jego rozpoczęcie lub eskalację. Zanim przedstawiony zostanie szczegółowy harmonogram wymiany ognia, co pokaże, jak napięta sytuacja była już od końca lipca, warto powiedzieć, że w wymianie ognia nie uczestniczyli żołnierze rosyjscy z batalionu pokojowego. Przestawione przez stronę gruzińską komisji UE (Raport H. Tagliavini) fakty miały pokazać (i pokazują), że separatyści z premedytacją prowokowali Tbilisi do reakcji, systematycznie ostrzeliwując posterunki i patrole policji i sił pokojowych. Jest to o tyle ważne, że czarę goryczy po stronie gruzińskiej miała przelać śmierć 2 żołnierzy z batalionu pokojowego 7 sierpnia. Poczynając od dnia 29 lipca, według strony gruzińskiej, eskalacja na pograniczu miała następujący przebieg i charakter. 29 lipca ok 16.00 separatyści ostrzeliwali z moździerzy i granatników cele położone w gruzińskiej enklawie Wielkiej Liachwi. Nękający ostrzał trwał ok. 40 minut. Tego samego dnia ok. 22.00 pod ogniem pocisków kalibru 100 i 120mm znalazł się blok-post w Sarabuki obsadzony przez gruziński pluton sił pokojowych.1 sierpnia został zaatakowany pick-up gruzińskiej policji (toyota hilux) jadący obwodnicą Eredwi-Cheiti. W wyniku odpalenia 2 ładunków wybuchowych rannych zostało pięciu policjantów. W ciągu nocy z 1 na 2 sierpnia pod ostrzałem artylerii dużego kalibru znalazło się kilka wsi nie tylko położonych na terenie enklawy, ale także terytorium Gruzji właściwej. Według strony gruzińskiej pod ostrzełem znalazły się wsie: Zemo Nikozi, Kwemo Nikozi, Awnewi, Nuli, Ergneti, Eredwi i Zemo Prisi. Oczywiście w zależności od strony istnieją spore różnice w opisie wydarzeń z początku sierpnia- każda z nich (gruzińska oraz rosyjsko- osetyjska) przedstawiała taką wersję wydarzeń, która świadczyłaby jedynie o zamiarach defensywnych. Tylko zapoznanie się z dwustronnym obrazem daje w miarę obiektywną opinię o tym, co działo się przed znamienną nocą z 7 na 9 sierpnia. Przykładowo, kiedy strona gruzińska skupiała się na ataku z 1 sierpnia skierowanym przeciwko patrolowi policji na obwodnicy Eredwi- Cheiti, to Osetyjczycy (a z nimi Rosjanie) oskarżają Gruzinów o to, że wieczorem 1 sierpnia snajperzy specnazu MWD ostrzeliwali posterunki osetyjskie, co przyniosło ofiary w ludziach (czterech zabitych i siedmiu rannych żołnierzy). Od tej poryco noc na granicy patrolowanej przez rosyjskie siły pokojowe rozlegały się strzały z broni strzeleckiej, moździerzy, granatników a nawet artylerii. Nie trzeba chyba dodawać, że jak zwykle najbardziej poszkodowana w takiej sytuacji była ludność cywilna. Zestawienie obustronnych wersji wydarzeń prowadzi do jednego wniosku- już na tydzień przed wybuchem wojny sytuacja na „pograniczu” gruzińsko-osetyjskim była napięta, obfitowała we wzajemne ostrzały i prowokacje oraz skutkowała zabitymi i rannymi, zarówno umundurowanymi, jak i cywilnymi po obu stronach- gruzińskiej i osetyjskiej.

12357494_1394667394166224_1435669927_n

Gen. Mamuka Kuraszwili podczas inspekcji ostrzelanej wsi.

Dla tematu naszego artykułu ważna jest konkluzja, że żołnierze gruzińskiego batalionu sił pokojowych uczestniczyli w incydentach zbrojnych już od końca lipca. Wydaje się, że szczególnie często byli obiektem prowokacyjnych ataków separatystów, na które odpowiadali ogniem odwetowym. Jeśli strona osetyjsko- rosyjska informowała o gruzińskim ostrzale, zazwyczaj nie oskarżała o niego bezpośrednio gruzińskich mirotworców, ale raczej snajperów lub artylerię. W dniach 2 i 3 sierpnia SSPM dokonała inspekcji uszkodzonych ostrzałem budynków i 4 sierpnia wydała oświadczenie, że wsie te znalazły się pod ostrzałem artylerii kalibru 82mm i powyżej, natomiast pozycje gruzińskie sił pokojowych w Sarabuki ostrzelano pociskami 100mm i powyżej. Raport nie precyzował ‚kto’ przeprowadził ostrzał. Rzecz jasna strona gruzińska stoi na stanowisku, że dowódcy sił pokojowych doskonale zdawali sobie sprawę, że za ostrzał odpowiadali separatyści, jednak nie wyrażali tego werbalnie. Tak na marginesie można dodać, że tego typu zachowanie jest dla strony gruzińskiej powodem do formułowania oskarżeń pod adresem rosyjskich i północnoosetyjskich (czyli de facto również rosyjskich)sił pokojowych, które nie były obiektywne i bezstronne, ani w żaden aktywny sposób nie zapobiegały eskalacji ostrzału ze strony separatystów. Nie wnikając w szczegóły polityczne, można generalnie stwierdzić, że władze separatystycznej Osetii Południowej cieszyły się pełnym poparciem Kremla, który wspierał je bronią, doradcami i wsparciem politycznym. Co więcej strona gruzińska podaje wiele przykładów przechwyconych rozmów telefonicznych, z których wynika, że w niektórych przypadkach dochodziło do skoordynowanych ataków na pozycje sił pokojowych i policji, wzajemnej współpracy północnoosetyjskiego batalionu sił pokojowych i separatystów. Koordynacja działań miała polegać chociażby na przekazywaniu przez oficerów północnoosetyjskiego batalionu sił pokojowych separatystom koordynatów lub informacji o położeniu sił gruzińskich. W tym miejscu ograniczymy się tylko do 2 przykładów z oficjalnego raportu UE (podano tam 10 przykładów „współpracy” w okresie 29 lipca-7 sierpnia) dotyczących gorącego dnia, jakim okazał się 7 sierpnia. W pierwszym przypadku 7 sierpnia o godz 00:22 miało dojść do rozmowy telefonicznej między szefem obserwatorów z północnoosetyjskiego batalionu sił pokojowych Alania a przedstawicielem ministerstwa obrony separatystycznej  republiki, w którym ten pierwszy prosił o zmianę koordynatów ostrzału gdyz przypadkowo pociski spadły niebezpiecznie blisko blok-postu rosyjskich mirotworców. W drugim przypadku 7 sierpnia o 6.51 dowódca północnoosetyjskiego batalionu sił pokojowych dawał radę zastępcy dowódcy 7 batalionu separatystów dotyczącą wyboru celów ostrzału. W tym miejscu należy zauważyć, że przechwycone rozmowy prowadzone były w języku osetyjskim.

Przesilenie

Jak się okazało, 7 sierpnia był ostatnim dniem kruchego „pokoju” i obfitował w dramatyczne wydarzenia, które później Tbilisi uznawało za jeden z kluczowych powodów przystąpienia do operacji „przywracania konstytucyjnego porządku”. Najbardziej bolesnym z punktu widzenia strony gruzińskiej wydarzeniem była śmierć dwóch gruzińskich żołnierzy sił pokojowych. Blok-post gruzińskich mirotworców w Awnewi znalazł się ok. godziny 14.00 pod silnym ostrzałem artylerii. Gruzini określali ostrzał jako silny oceniając, że był prowadzony z artylerii i moździeży o kalibrach 100 i 120mm. Ostrzał prowadzono z pozycji osetyjskich separatystów (wedle nomenklatury gruzińskiej „nieregularnych sił reżimu”) rozmieszczonych w nadgranicznej wsi Chetagurowo, położonej nieco na północny wschód od Awnewi, po drugiej stronie „granicy”. W wyniku ostrzału został zniszczony gruziński BMP-2 sił pokojowych- zginęło dwóch gruzińskich żołnierzy, a pięciu kolejnych zostało rannych. Gruzini w samoobronie otworzyli ogień w kierunku pozycji separatystów. W oficjalnym raporcie UE Gruzini stwierdzają, że przechwycili rozmowę (jak zazwyczaj w języku osetyjskim), w której jest mowa o zniszczeniu gruzińskiego BMP-2. Z przechwyconej rozmowy żołnierza 10 batalionu podległego Ministerstwu Obrony separatystycznej republiki z godziny 20.19 wynika, że BMP został zniszczony z artylerii, jednak szczegółów nie sprecyzowano.

qartvelebi_cxinvaltan-3352-400-600-80

Żołnierze gruzińscy w przededniu wojny. W tle słup graniczny Cchinwali.

Na tę chwilę separatyści przeceniali skutki własnego ostrzału sugerując, że zniszczone zostały 2 BMP, a zabitych 8 żołnierzy gruzińskich. W jednej z rosyjskich monografii konfliktu („Tanki awgusta”) zniszczenie BMP-2 przypisuje się celnemu granatowi wystrzelonemu z moździerza. Śmierć dwóch żołnierzy sił pokojowych spowodowała, że prezydent Gruzji Saakaszwili ok. godz. 14.00 wydał rozkaz o rozpoczęciu przygotowań do operacji militarnej przeciw separatystycznej republice- wprawiło to w ruch na pozycje wyjściowe gruzińskie oddziały armii i policji. Niestety, próby porozumienia nie miały już szans powodzenia, przy czym wydaje się, że woli złagodzenia napięcia zabrakło po wszystkich trzech stronach, wliczając w to także stronę rosyjską reprezentowaną na miejscu przez kontyngent pokojowy. Jeśli uznać, oczywiście w ogromnym skrócie, że sentencja raportu UE była słuszna- wojnę rozpoczęli Gruzini, chcąc doprowadzić do upragnionej reintegracji separatystycznej republiki, ale sprowokowani przez separatystów i stojących „za ich plecami” Rosjan, czyhających na okazję do „ukarania” amerykańskiego alianta na Kaukazie- to jest jasne, że żadna z trzech stron nie było poważnie zainteresowana politycznym złagodzeniem narastającego napięcia. Około godziny 17.00 gruzińscy oficerowie opuścili sztab SSPM. Oficjalnie powodem wyjazdu z Cchinwali był fakt, że dowódca sił pokojowych gen. Marat Kułachmetow, nie dał gwarancji bezpieczeństwa gruzińskim siłom pokojowym przebywającym w stolicy separatystycznej republiki. Według strony rosyjskiej Gruzini zintensyfikowali w ciągu 7 sierpnia ogień na separatystyczne pozycje (m.in. w Chetagurowo, które znalazło się pod ostrzałem czołgów), ale jak się wydaje w wymianie ognia pododdziały gruzińskiego batalionu sił pokojowych nie brały udziału.


Gruzińskie misje pokojowe
Władze Gruzji przywiązywały i nadal przywiązują duże znaczenie do misji stabilizacyjnych poza własnym terytorium, ufając, że jest to niezbędna aktywność w drodze do NATO. W 1999 roku w ramach misji stabilizacyjnej KFOR na Bałkanach w strukturach batalionu tureckiego znalazł się pierwszy pluton gruziński (34 żołnierzy), a następnie, pod dowództwem niemieckim, kompania (150 żołnierzy). W marcu 2008r. Gruzini zakończyli misję na Bałkanach. Znacznie większa była aktywność gruzińska w Iraku. Pierwsza grupa żołnierzy gruzińskich- 70 osobowy kontyngent medyczny i pluton saperów- znalazł się w Kikricie już w 2003r. W 2005r. w Iraku stacjonowało już 850 żołnierzy gruzińskich. Z czasem III Brygadę zastąpiła w Iraku I Brygada. Zgodnie z harmonogramem 2000 żołnierzy I Brygady pełnić miało służbę w Iraku, aż do końca 2008r., ale jak wiadomo, w czasie wojny siły te zostały przerzucone alarmowo do Gruzji (w walce jednak udziału nie wzięły). Gruzini z I Brygady służyli w bazie Clear (350), Delta (1500) i Bagdad (150).


Konflikt

Według oficjalnego stanowiska gruzińskiego przed północą 7 sierpnia ostrzał ze strony separatystów nie zmniejszał się- wręcz przeciwnie. Ok. 23.00 celem ostrzału ponownie stał się posterunek Awnewi, ale intensywność ognia wzmagała się także na innych odcinkach. W działaniach zaczepnych z 7 na 8 sierpnia, które rozpoczęły się gruzińskim ostrzałem artyleryjskim Cchinwali, a następnie atakiem sił lądowych batalion sił pokojowych udziału nie brał. Według oficjalnego stanowiska gruzińskiego prezentowanego w raporcie komisji UE poszczególne pododdziały batalionu nadal pełniły służbę na blok-postach, aż do zakończenia ewakuacji gruzińskiej ludności cywilnej z terenów enklawy. Ponieważ oficjalnie ewakuację zakończono w południe 9 sierpnia, prawdopodobnie dopiero wówczas wycofano się z blok postów. Tym samym gruziński batalion pokojowy nie brał czynnego udziału w wojnie. Może to wydawać się nieco zaskakująca, ale w dniach 8-9 sierpnia tam, gdzie rosyjscy i gruzińscy mirotworcy nadal wykonywali codzienne obowiązki na blok-postach- czyli wszędzie poza samym  Cchinwali- nie dochodziło do wzajemnych ostrzałów czy ataków. Linia szczególnego napięcia polityczno- etnicznego wiodła między Osetyjczykami a Gruzinami, zarówno przed wojną jak i w jej trakcie. Oficjalne stanowisko strony gruzińskiej zawarte w raporcie UE o aktywności batalionu sił pokojowych po wybuchu otwartego konfliktu o 23:35 7 sierpnia jest następujące: „[…]żołnierze batalionu sił pokojowych kontynuowali wypełnianie obowiązków na wszystkich posterunkach w strefie konfliktu. Gruzińscy i rosyjscy mirotworcy stali ramie w ramię na wszystkich wspólnych posterunkach aż do wieczora 9 sierpnia”. Nie ulega wątpliwości, że żołnierze gruzińskiego batalionu sił pokojowych nie brali aktywnego udziału w wojnie (w sensie zaplanowanej aktywności, bo do incydentalnej wymiany ognia mogło przecież dochodzić), jednak trudno jest ściśle i jednoznacznie określić, kiedy zostali wycofani na tyły. Nawet w rejonie Cchinwali, gdzie doszło do ataku na rosyjskich mirotworców Rosjanie nie formułują oskarżeń wobec sił pokojowych. Sam podpułkownik Konstantin Timerman z batalionu rosyjskiego wypowiedział się w tej sprawie następująco: „Osobiście ja nie widziałem, żeby do nas strzelali gruzińscy mirotworcy. twierdzić, że to byli [ci którzy atakowali] gruzińscy mirotworcy, na sto procent nie mogę”.

20080810232159pic116545nw2

„Plac 3 czołgów” w zniszczonym Cchinwali.

Słowa Timermana potwierdza oficjalne stanowisko rosyjskie w raporcie UE, które wskazuje, że atakowały pododdziały ze składu MWD oraz regularnej armii. W relacjach rosyjskich sugeruje się, że pierwsze wycofanie sił pokojowych w rejonie Cchinwali miało miejsce już o 4 rano 8 sierpnia. Wydaje się, że kołopot polega na tym, że poszczególne posterunki mirotworców wycofywano w zależności od sytuacji. Wydaje się logicznym, że jako pierwsze wycofane zostały pododdziały w rejonie Cchinwali, gdzie toczyły się ciężkie walki. Na innych odcinkach, gdzie walk nie toczono, wzajemna koegzystencja rosyjskich i gruzińskich sił pokojowych jest jak najbardziej prawdopodobna, a nawet logiczna- żadna ze stron nie była zainteresowana wymianą ognia poza strefą bezpośrednich walk. Najdłużej w strefie konfliktu pozostawali mirotworcy z rejonu gruzińskiej enklawy, którzy wraz z policją w ciągu 9 sierpnia osłaniali ewakuację ludności cywilnej. 9 sierpnia ok. godz. 22:30, kiedy ewakuację wsi z doliny Wielkiej Liachwi zakończono, pododdziały batalionu sił pokojowych oraz policjiopuściły stanowiska w enklawie (Kechwi, Tamaraszeni i Aczabeti) i w ciągu nocy 10 sierpnia przemieściły się do doliny Małej Liachwi- ok. godz. 2 w nocy zgrupowanie wycofywane z enklawy zajęło stanowiska w rejonie Eredwi. Dopiero Wówczas gruziński pluton sił pokojowych opuścił wspólny rosyjsko- gruziński blok-post a wzgórzach Cweriacho. Wycofywanie się sił pokojowych bez kontaktu z atakującymi wojskami rosyjskimi 58. armii było możliwe dlatego, że w dniach 8 i 9 sierpnia główne działania bojowe Rosjanie rozwinęli na zachód i północ od Cchinwali, stąd obwodnica Eredwi- Cheiti nie była atakowana.W ciągu 10 sierpnia, w obliczu rosyjskiej ofensywy, wszystkie blok- posty zostały zwinięte i cały batalion, wraz z oddziałami policji i wojska wycofał się z rejonu Cchinwali w kierunku Gori.

Tekst ukazał się w miesięczniku KOMANDOS (10/2010 nr. 207).
Autorem tekstu jest Marcin Gawęda.

Contact Us

Powered by themekiller.com