O WOJNIE 08.08.08

Wstęp

Pięciodniowa wojna w Gruzji, która rozegrała się w sierpniu 2008 roku, zmusiła opinię światową oraz rządy licznych państw do zredefiniowania swej postawy wobec Rosji. W następstwie tego w wielu materiałach prasowych pojawiła się teza o „nowej zimnej wojnie”, która może zapanować w relacjach między państwem Putina – Miedwiediewa, a szeroko rozumianym Zachodem, lub choćby częścią państw obejmowanych tym pojęciem. Z uwagi na znaczenie wydarzeń, które rozegrały się na Kaukazie, niezbędne jest – przed formułowaniem ocen – przeprowadzenie pogłębionej analizy tego, co w istocie wydarzyło się w ciągu owych kilku pamiętnych, letnich dni.

Tekst ukazał się w miesięczniku KOMANDOS (12/2008 i 01/2009; nr. 187 i 188). Autorem tekstu jest Krzysztof Kubiak

Tło polityczne

Gruzja ogłosiła niepodległość w 1990 roku, obierając jednocześnie kurs na pełne uniezależnienie się od Rosji. Odpowiedzią Moskwy było poparcie separatystycznych dążeń Abchazji i południowej Osetii, bytów politycznych będących autonomicznymi częściami Gruzji. Było to o było łatwe, że władzę w Tbilisi przejęli radykalni nacjonaliści ze Zwiadem Gamsahurdią na czele, którzy doprowadzili do odebrania obu tym obszarom statusu autonomicznego, jakim cieszyły się w czasach sowieckich.

W takiej sytuacji Abchazja ogłosiła niepodległość w 1992 roku i mimo gruzińskiej interwencji wojskowej zdołała, przy pomocy ochotniczych oddziałów rosyjskich Kozaków i wsparcia udzielonego przez Konfederację Górskich Narodów Kaukazu, utrzymać faktyczną niezależność . Oddziały gruzińskie zostały pobite i w 1993 r. wycofały się ze zrewoltowanych obszarów. Oznaczało to masowy exodus zamieszkujących Abchazje Gruzinów (liczba uchodźców sięgnęła 300 000). W 1994 roku, po przejęciu Władzy w Tbilisi przez Eduarda Szewardriadze, Gruzja wstąpiła do Wspólnoty Niepodległych Państw (WNO) i wyraziła zgodę na utworzenie na swoim terytorium trzech rosyjskich baz wojskowych oraz wprowadzenie do Abchazji wojsk rozjemczych WNP (głównie rosyjskich) i 150 obserwatorów ONZ (Misia Obserwacyjna Organizacji Narodów Zjednoczonych w Gruzji UNOMIG – United Nabons Observer Mission in Georgia). W tym samym roku zawarto porozumienie o przerwaniu ognia, nie udało się jednak wynegocjować warunków traktatu pokojowego. Gruzja oferowała Abchazji szeroką autonomię w ramach państwa federacyjnego, podczas gdy Abchazowie skłonni byli zaakceptować jedynie konfederację dwóch równorzędnych podmiotów. Po wojnie sierpniowej obie koncepcje już oczywiście nieaktualne.

Tendencje separatystyczne przejawiała również wchodząca w skład Gruzji południowa Osetia ciążącą ku Osetii Północnej, będącej częścią Federacji Rosyjskiej. 11 grudnia 1990 roku (w dwa dni po wyborze Gamsahurdii na urząd prezydenta) parlament gruziński zniósł status autonomiczny Osetii Południowej, a w dwóch centralnych rejonach Osetii (cchinwalskim i drawskim) wprowadzono stan wyjątkowy. Rozpoczęto też blokadę energetyczną zbuntowanej prowincji. Walki rozpoczęły się w styczniu 1991 roku i trwały do końca roku. Konwikt wygaszono 25 czerwca 1992 porozumieniem w Dagomysie podpisanym przez prezydenta Federacji Rosyjskiej Borysa Jelcyna i nowego prezydenta Gruzji Eduarda Szewerdnadzego.

Na mocy przyjętych wówczas w Osetii Południowej rozmieszczono siły pokojowe złożone z batalionów osetyjskiego, rosyjskiego i gruzińskiego. Ich dyslokacja pokrywała się linią przerwania ognia. Po ustabilizowaniu sytuacji Gruzja zaczęła zabiegać o ewakuację wojsk rosyjskich. W 1999 roku na stambulskim szczycie OBWE uzgodniono wycofanie sił rozjemczych WNP oraz zamknięcie ostatniej bazy w Gudaucie do 1 lipca 2001 roku. Ostatecznie Moskwa przekazała Gruzinom w zaplanowanym terminie bazę w Wazjani, ale Gudautu nie opuściła. Według strony rosyjskiej Gruzja nie zapewniła odpowiednich warunków gwarantujących bezpieczne wycofanie żołnierzy i broni z bazy. Ponadto baza została zablokowana przez abchaskich separatystów, którzy domagali się od Rosjan, żeby ci pozostali w bazie lub przekazali znajdujący się tam sprzęt wojskowy w ich ręce. Wobec powyższego Rosjanie stwierdzili, że ich wojska będą mogły zacząć się wycofywać dopiero wówczas, gdy zostanie osiągnięte porozumienie między stroną gruzińską i abchaską. W październiku 2001 roku Gruzja dała Rosji trzy miesiące na wycofanie z regionu separatystycznej Abchazji sił pokojowych działających na podstawie mandatu Wspólnoty Niepodległych Państw, lecz na początku lutego 2002 r. prezydent Szewardnadze zaakceptował przedłużenie mandatu sił pokojowych do 1 lipca, a następnie był zmuszony przystać na dalszą ich obecność.

Względnie stabilna sytuacja w regionie utrzymała się do 2004 roku, kiedy to w wyniku pogorszenia relacji rosyjsko-gruzińskich (po wyborze Saakaszwilego na prezydenta Gruzji) zaczęły się sporadyczne incydenty zbrojne. W 2007 władze Gruzji zaproponowały utworzenie Autonomicznej Republiki Południowej Osetii wchodzącej, podobnie jak Adżaria, w skład Gruzji. W kwietniu 2007 parlament Gruzji powołał na terenie południowej Osetii „Tymczasową Administracje Południowej Osetii”.

Począwszy od stycznia roku 2008 sytuacja na linii demarkacyjnej między Gruzją a południowa Osetią zaczęła się z dużą dynamiką pogarszać, co należy traktować jako funkcję wzrostu napięcia w stosunkach między Tbilisi a Moskwą. To zaś było następstwem zderzenia interesów Rosji z aspiracjami Gruzji. Ambicją administracji Putina (Putina – Miedwiediewa) jest bowiem restytucja mocarstwowej pozycji Rosji, co wymaga utrzymania obszaru kaukaskiego w moskiewskiej strefie wpływów. Z kolei nowe władze Gruzji nie ukrywały, że ich strategicznym celem jest integracja z zachodnim systemem bezpieczeństwa zbiorowego poprzez członkostwo w NATO. Z uwagi na taką postawę Tbilisi Rosja rozpoczęła wobec niepokornego kraju „bliskiej zagranicy” szantaż ekonomiczny, rozpoczynając bojkot gruzińskiego eksportu i wstrzymując dostawy energii elektrycznej. Wobec znikomej podatności władz gruzińskich na takie argumenty uruchomiono osetyjską „minę etniczną”, doprowadzając do eskalacji napięcia.

Zadanie to ułatwiło Moskwie proklamowanie niepodległości przez Kosowo 17 lutego 2008 roku. Przede wszystkim fakt ten i szybkie uznanie nowego państwa przez kilkadziesiąt krajów dostarczyło precedensu, który wykazał, że z dwóch pozostających w równowadze zasadniczych elementów powojennego ładu europejskiego zasady niezmienności granic oraz prawa narodów do samostanowienia ten pierwszy argument nie ma już mocy normy powszechnie obowiązującej. Europa dostarczyła więc Rosji argumentu w postaci precedensu ułatwiającego rozgrywanie kwestii mniejszości narodowych. Prócz tego postępowanie Zachodu było dla Moskwy bolesnym upokorzeniem, gdyż nie uwzględniono jej stanowiska. Uderzono też bezpośrednio w interes Serbii, będącej jej najwierniejszym bałkańskim aliantem. Był to niewątpliwie kolejny przejaw erozji pozycji Rosji w regionie i nie można czynnika tego nie uwzględniać przy ocenie sytuacji na Kaukazie. Do radykalizacji postaw obu stron przyczyniły sie tez bez wątpienia niejasne i z założenia kompromisowe postanowienia szczytu NATO obradującego w Bukareszcie w kwietniu 2008 roku. Z jednej strony został nadany wyraźny sygnał Ukrainie, a zwłaszcza Gruzji – mimo nieprzyjęcia Planu Działań na rzecz (Ich) Członkostwa – że Sojusz pozostaje dla obu państw otwarty, co wyrobiło w gruzińskiej elicie władzy przeświadczenie o uzyskaniu statusu państwa posiadającego szczególne związki z NATO; z drugiej zaś strony dla Rosji był to sygnał wskazujący ze jeżeli nie zostaną podjęte adekwatne do sytuacji działania, to Sojusz Północnoatlantycki „rozleje się” niebawem na cały Kaukaz.

Konflikt gruzińsko-osetyjski

Konflikt między Gruzinami a Osetyjczykami tkwi głęboko w historii Kaukazu. Ma on charakter rywalizacji o „miejsce na ziemi” między „autochtonami” a „przybyszami”, który od wieków wykorzystywało rosyjskie imperium niezależnie od tego jaką formę historyczną w danej epoce przyjmowało. Zasada „dziel i rządź” była i jest fundamentem polityki Petersburga i Moskwy w stosunku do tego obszaru. Od wieków w tej materii zmieniały się jedynie formy, ale zasadnicza idea pozostawała niezmienna.

We wczesnym średniowieczu Osetyjczycy stworzyli państwo leżące na północ od Kaukazu. Nosiło ono nazwę Alanii i było obszarem rywalizacji chazarskiej, bizantyjską i gruzińskiej. Po upadku państwa Chazarów znalazło sie ono w strefie wpływów Gruzji i w XI wieku przyjęło chrześcijaństwo z Gruzji lub państwa Abchazów. W XIII wieku Osetyjczycy zostali wyparci przez Mongołów znad Donu w góry Kaukazu, choć część badaczy neguje te fakty i twierdzi, ze osadnictwo osetyjskie w tym rejonie jest znacznie młodsze. Gruzini wiążą ich przybycie z rosyjskim planem kolonizacji ziem Kartli Wewnętrznej, ukierunkowanym na celu osłabienie wpływów etnosu gruzińskiego.

Na przełomie XVIII i XIX wieku tereny dzisiejszej Osetii Południowej nalazły się w strefie wpływów Rosji. W 1783 roku Gruzja przyjęła rosyjski protektorat. W latach następnych protektorat przeistoczył się w aneksję, czego wyrazem było włączenie w 1810 roku Gruzji zachodniej do Imperium Rosyjskiego oraz likwidacja w 1811 roku gruzińskiej autokefalii w wymiarze religijnym. W 1846 roku władze carskie utworzyły okręg osetyjski, który istniał do roku 1859. W tym czasie ludność osetyjska nie stanowiła większości na terenie określanym dziś jako Osetia. W ciągu następnego półwiecza sytuacja się jednak zmieniła i podczas rewolucji rosyjskiej Osetyjczycy postanowili stanowić o sobie. W owych czasach chaosu Gruzini zrzucili rosyjskie jarzmo i powołali Demokratyczną Republikę Gruzji. Był to byt wyrastający z ideologii nacjonalizmu, w związku z czym Osetyńczycy – niejako „naturalnie” – poparli bolszewików.

W latach 1918-1920 wybuchły trzy osetyjskie powstaną przeciwko Gruzji organizowane przy znacznej pomocy bolszewików. Ostatecznie w roku 1921 państwowość gruzińska została zniszczona. Władze sowieckie nie przyznały jednak Osetii Południowej statusu republiki związkowej ani nie po łączyły jej z Osetią Północną, poprzestając jedynie na przyznaniu jej (w 1922 r.) autonomii w ramach początkowo Zakaukaskiej Federacyjnej SRS, a później Gruzińskiej SRS (Południowoosetyjski Obwód Autonomiczny). Władze Gruzji prowadziły przez całe dekady politykę intensywnej „gruzinizacji” autonomii przemianowując między innymi Cchinwali na Staliniri. W okresie sowieckim Osetyjczycy nie mogli jednak przeciwko temu czynnie protestować.

Do czynnego oporu doszło dopiero w czasie gorbaczowowskiej pierestrojki. W 1988 roku dwie osetyjskie organizacje w Osetii Południowej „Adamon Nychas”, a w Osetii Północnej „Adamon Kadisz” wystąpiły z hasłem „Jeden naród – jedna republika” i przedstawiły postulat połączenia obu osetyjskich enklaw w jeden twór administracyjny pod zwierzchnictwem Moskwy. Rada Obwodu 10 listopada 1989 roku ogłosiła zmianę statusu na republikę autonomiczną, Gruzja nie była jednak skora do zrezygnowania ze zwierzchnictwa nad Osetią Południową. Wszak granica południowej Osetii przebiega w odległości zaledwie 40 km od Tbilisi, flankując jedyny szlak komunikacyjny miedzy Gruzją a Północnym Kaukazem, czyli tak zwaną Gruzińska Drogę Wojenną, dzielącą kraj na Gruzję wschodnią i zachodnią. Po objęciu władzy w niepodległej  juz Gruzji przez Zwiada Gamsachurdię autonomiczny status Osetii Południowej został zniesiony. Osetyjczycy odpowiedzieli zbrojnym oporem

Od 1 sierpnia ilość incydentów na linii demarkacyjnej skokowo wzrosła. Osetyjczycy zintensyfikował! ataki przy użyciu ładunków wybuchowych na siły gruzińskiej patrolujące linię demarkacyjną. Do akcji włączyła się też artyleria separatystów, ostrzeliwując wioski po stronie gruzińskiej. 6 sierpnia główny gruziński negocjator i jednocześnie minister ds. reintegracji Temur Yakobaszwili zaproponował Osetyjczykom rozpoczęcie bezpośrednich negocjacji z udziałem rosyjskiego ambasadora Jurija Popowa jako mediatorem. Nie wywołało to jednak żadnej reakcji ze strony separatystów. W ciągu kolejnych 24 godzin po złożeniu tej propozycji dochodziło do kolejnych przypadków ostrzału gruzińskich wiosek. Analizując sytuację trudno oprzeć się wrażeniu, że władze gruzińskie były celowo prowokowane do podjęcia zdecydowanej kontrakcji. W oparciu o dostępne informacje, nie można też określić, kiedy Gruzini zaczęli rozważać operację wojskową przeciwko Osetii, ale z pewnością pierwsze kroki ku temu prowadzące (zwłaszcza prace planistyczne) podjęto ze znacznym wyprzedzeniem gdyż kiedy padły rozkazy, gruzińskie wojska były juz rozmieszczone na pozycjach wyjściowych i dysponowały starannie opracowanymi planami taktycznymi.

7 sierpnia prezydent Micheil Saakaszwli wydał rozkaz rozpoczęcia operacji przeciwko Osetii, która otrzymała kryptonim „Czyste Pole”. Nie można obecnie odpowiedzieć na fundamentalne i kluczowe dla politycznej warstwy konfliktu pytanie o to, w oparciu o jakie przesłanki Gruzini założyli, że Rosja okaże się niezdolna do błyskawicznej riposty, zwłaszcza że musieli być świadomi faktu, iż scenariusz dużych ćwiczeń przeprowadzonych w lipcu (manewry „Kaukaz 2008”) zakładał m.in. właśnie operację „odsieczy” dla obu separatystycznych republik, a uczestniczące w nich oddziały rosyjskie nie powróciły jeszcze do miejsc swej stałej dyslokacji. Nie ulega jednak wątpliwości, że liczono przynajmniej na zadziałanie „efektu olimpijskiego”. Rozpoczynały się właśnie igrzyska w Pekinie i uwaga mediów była skoncentrowana na Państwie Środka. W Chinach przebywał premier Putin, zaś prezydent Miedwiediew cieszył się urlopem.

Współczesność i historia

Osetia Południowa (Republika Południowej Osetii, według publikacji gruzińskich – powiat cchinwalski) – obszar w północnej Gruzji obejmujący tereny istniejącego do 1991 roku Południowoosetyjskiego Obwodu Autonomicznego, wchodzącego w skład ówczesnej Gruzińskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej. Osetia Południowa leży w północnej Gruzji, w środkowej części Wielkiego Kaukazu, jej granica przebiega około 40 km na północny zachód od Tbilisi, od północy graniczy z rosyjską Republiką Osetii Pomocnej wchodzącą w skład Federacji Rosyjskiej). Powierzchnia Osetii Południowej to około 3 900 km^2, stolicą jest Cchinwali. Jest to kraina górzysta przecięta rzeką Wielka Liachwi. Populacja to obecnie około 90 000, w zdecydowanej większości są to Osetyjczycy (Gruzini uciekli po wojnie 1990-92 i ostatnim konflikcie). Powstanie Republiki Osetii Południowej proklamowano 28 listopada 1991 roku. Obecnie głową „państwa” jest prezydent Eduard Djabejewicz Kokoty, na czele rządu stoi premier Asłanbek Bułajcew. W 2007 roku Gruzja powołała „Tymczasową Administrację Południowej Osetii”, na czele której stanął Dimitri Sanakojew. Siedzibą tego organu była miejscowość Kurta, która jednak w wyniku „wojny sierpniowej” zajęta została przez Osetyjczyków i Rosjan.

Siły zbrojne obu stron

Siły zbrojne Gruzji liczyły około 26 000 szeregowych, podoficerów i szeregowych. Rezerwy mobilizacyjne szacowane były na około 100 000 ludzi (w tym około 20 000 w rezerwie zorganizowanej – Gwardii Narodowej). Według danych rosyjskich etat armii gruzińskiej liczył 26 902 stanowiska, w tym 19 411 oficerów, podoficerów i szeregowych zawodowych 6 843 podoficerów i szeregowych z poboru, 618 pracowników wojska.

Siły zbrojne przede wszystkim zaś wojska lądowe, przechodziła proces intensywnej rozbudowy i restrukturyzacji. Budżet wojskowy na rok 2007 wzrósł w porównaniu z rokiem 2002 czterdziestokrotnie (!) i wyniósł 599 mln USD, zaś wydatki wojskowe zaplanowane na rok 2008 wynieść miały 990 min USD. Gruzini kupowali duże ilości sprzętu wojskowego (głównie na Ukrainie, ale również w Turcji, w Bułgarii, w Polsce i innych krajach) oraz prowadzili ambitne programy modernizacyjne (na tym polu prym wiodły firmy izraelskie). Gruzini byli również beneficjantami amerykańskiej pomocy wojskowej, choć wydaje się, że miała ona największe znaczenie szczególnie w wymiarze szkoleniowym. Drugą, co do znaczenia i liczebności grupa zagranicznych instruktorów wojskowych byli Izraelczycy. Istotnym elementem gruzińskiego budżetu wojskowego były koszty osobowe. Dążąc do zbudowania sit operacyjnych złożonych z żołnierzy zawodowych wspartych jedynie ograniczonym kontyngentem poborowych, istotnie podwyższono pobory wojskowych profesjonalistów.

Tak znaczne środki przeznaczone na cele obronne wynikały z dwóch zasadniczych powodów. Przede wszystkim wraz z fundamentalną zmiana polityki państwa, która zaszła po „rewolucji róż” Gruzja wyszła spod realizowanego w obszarze bezpieczeństwa swoistego rosyjskiego protektoratu. Konflikty zamrożone dotąd w wyniku obecności sil pokojowych WNP zaczęły się zaogniać, co uczyniło z gruzińskich sił zbrojnych element kluczowy dla utrzymania narodowej suwerenności. Władze w Tbilisi postrzegały ponadto armię jako ważny instrument manifestowania proatlantyckich i proeuropejskich aspiracji, a nawet czynnik zdolny do przyśpieszenia procesów integracyjnych. Stąd przykładowo obecność tak licznego kontyngentu gruzińskiego w Iraku.

Poza tym armia gruzińska w istocie wymagała po końcu ery Szewardnadzego bardzo poważnych nakładów, jeśli stać się miała efektywną siłą bojową. Były sowiecki minister spraw zagranicznych sprawujący urząd prezydenta Gruzji armii nie potrzebował, gdyż stabilność w regionie zapewniała Rosja, a ponadto jej się bał, bo stanowiła siłę zdolna do zagrożenia jego władzy. Stąd niedoinwestowanie sil zbrojnych idące w parze z rozbudową kontrolowanych przez zwolenników Szewardnadzego zwartych formacji w ramach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

Wbrew potocznej opinii rozbudowa sił zbrojnych nie była zatem przejawem awanturnictwa gruzińskiego prezydenta, ale obiektywną koniecznością, choć oczywiście dzięki profesjonalizacji połączonej z odpowiednią polityką płacową Saakaszwili mógł w chwilach przesileń politycznych liczyć na wsparcie armii.

W ciągu czterech lat z niespójnej mozaiki oddziałów i pododdziałów oraz najrozmaitszych formacji ochotniczych udało się Gruzinom stworzyć względnie nowoczesne siły zbrojne. Zawodowe brygady operacyjne wojsk lądowych i siły specjalne prezentowały na poziomie pojedynczego żołnierza i drużyny – plutonu poziom wyszkolenia bojowego wyższy niż w armii rosyjskiej. Wydaje sie jednak, że niedostateczne znaczenie przykładano do szkolenia personelu broni technicznych (czołgiści, artylerzyści) oraz szkolenia w zakresie współdziałania. Nie zrealizowano ponadto w pełni przyjętego pod koniec 2004 roku programu szkolenia rezerw, co zaowocowało tym, iż powołane w trakcie trwania konfliktu uzupełnienia odbiegały znacznie poziomem umiejętności wojskowych od żołnierzy brygad liniowych, nie mówiąc już o ich bardzo niskim morale.

Gruzińskie lotnictwo aktywnie wspierało wojska lądowe w trakcie operacji zaczepnej, później jednak odgrywało już tytko marginalną rolę, w odróżnieniu od obrony przeciwlotniczej, która skutecznie ograniczała swobodę działań rosyjskiego lotnictwa. Siły morskie, wobec miażdżącej przewagi przeciwnika i zajęcia głównej bazy gruzińskiej floty w Poti stały od początku działań na straconej pozycji.

Obie separatystyczne republiki. które wypowiedziały posłuszeństwo Tbilisi, zorganizowały narodowe siły zbrojne. Wywodzą się one z formacji ochotniczych tworzonych w czasie walk i zrzuconych władzy gruzińskiej na początku lat dziewięćdziesiątych. W sierpniu 2008 roku armia południowej Osetii składała się z sześciu batalionów piechoty, dwóch kompanii czołgów, dwóch dywizjonów artylerii i baterii przeciwlotniczej. Łącznie było to około 3 000 żołnierzy (przy populacji Osetii liczącej około 100 000 ludzi utrzymanie wojska o takiej liczebności jest znacznym wyzwaniem). Rezerwy mobilizacyjne szacowano na 14 – 15 000 ludzi. Sprzęt ciężki stanowiło około 30 czołgów (T-55 i T-72), do 50 bojowych wozów piechoty i transporterów opancerzonych, 40 dział polowych i 10 wyrzutni niekierowanych pocisków rakietowych. Jedynymi statkami powietrznymi były trzy śmigłowce Mi-8. Osetia była całkowicie uzależniona od rosyjskich dostaw uzbrojenia i wyposażenia, a doradcy i instruktorzy rosyjscy odgrywali zasadniczą role w szkoleniu sił zbrojnych.

Siły zbrojne Abchazji składały sie z trzech brygad piechoty, pułku artylerii, batalion rozpoznawczy, batalion piechoty górskiej, batalion inżynieryjny, batalion przeciwlotniczy łącznie około 5 000 żołnierzy (przy populacji liczącej około 250 000 osób). Rezerwa szacowana jest na 20 000 – 30 000 ludzi. Sprzęt ciężki to 50 czołgów, 80 bojowych wozów piechoty, 130 dział i wyrzutni niekierowanych pocisków rakietowych. Zalążkowe siły powietrzne posiadały dwa samoloty szturmowe Su-25, dwa szkolno-bojowe L-39 oraz kilka śmigłowców. Abchazja stworzyła ponadto siły morskie dysponujące kilkudziesięcioma lekkimi jednostkami wyposażonymi w broń strzelecką, wyrzutnie niekierowanych pocisków rakietowych.

Rosja przeprowadziła interwencję w Gruzji siłami Północnokaukaskiego Okręgu Wojskowego, którego dowództwo dyslokowane jest w Rostowie nad Donem. Okręg wojskowy to w rosyjskim modelu zarządzania siłami zbrojnymi struktura administracyjno-operacyjna. W przypadku Okręgu Północnokaukaskiego, na terytorium którego stacjonują cztery wielkie jednostki szczebla dywizji (19 DZmech, 42 DZmech 20. DZmech Gwardii oraz 7. DPD), elementy operacyjne to Grupa Wojsk Rosyjskich na Zakaukaziu (odpowiedzialna m.in. za okupację i prowadzenie działań pacyfikacyjnych w Czeczenii) oraz 58. Armia (dowództwo we Władykaukazie).

Zgrupowanie operacyjne, wydzielone do działań przeciwko Gruzji zorganizowano na bazie jednostek 58 Armii. W jego skład weszła większość sił 19 DZmech. Siły wzmocnienia wydzieliły m.in 42. DP(71. pp z czeczeńskiej Charkały), 136. BZmech Gwardii (z Bujnakska), 76. DPD (z Pskowa), 98. DPD (z Iwanowa). Do działań wprowadzono ponadto dwa bataliony specjalnego przeznaczenia wywiadu wojskowego (GRU): Wostok i Zapad które zostały przerzucone z Czeczenii (w obu z nich, prócz Rosjan, pełnią służbę Czeczeni wierni Moskwie, zwany od nazwiska promoskiewskiego prezydenta republiki kadyrowcami) i pododdziały 45. samodzielnego pułku rozpoznawczego (z Moskiewskiego Okręgu Wojskowego). Flota Czarnomorska wsparła operację 810 pułkiem piechoty morskiej przerzuconym do abchaskiego Suchumi z Noworosyjska. Liczebność rosyjskich sił lądowych rzuconych przeciw Gruzji nie przekraczała zapewne 25 000 żołnierzy, wspartych przez 150-200 czołgów, do 700 bojowych wozów piechoty i transporterów opancerzonych, około 1 000 dział i wyrzutni niekierowanych pocisków rakietowych.

Wsparcie lotnicze zapewniała wojskom lądowym również wchodząca w skład Połnocnokaukaskiego Okręgu Wojskowego 4. Armia Lotnicza. Dysponowała ona 460 samolotami (zorganizowanymi w korpus lotnictwa myśliwskiego – samoloty Mig-29 i Su-27, dywizję lotnictwa szturmowego – Su-25, L-39, dywizję lotnictwa bombowego – Su-24 i pułk rozpoznawczy – Su-24), 50 śmigłowcami oraz 130 rakietowymi zestawami przeciwlotniczymi. W trakcie działań 4 armia lotnicza otrzymała wsparcie w postaci par samolotów specjalistycznych, takich jak: maszyny wczesnego wykrywania (A-50), bombowce (Tu-22M3), czy rozpoznawcze (Tu-22MR).

Flota Czarnomorska wyprowadzka na morze w zasadzie wszystkie okręty znajdujące się w kampanii, z czego w pobliżu wybrzeży Gruzji operowała grupa bojowa złożona z krążownika Moskwa, niszczyciel Smietliwyj, korwety Miraż, Suzdalec, Kasimow oraz duże okręty desantowe Cezar Kunikow i Saratow (z pododdziałami 810. pułku piechoty morskiej na pokładach).


Siły zbrojne Gruzji (1 sierpnia 1989)

Wojska lądowe – 18 500 żołnierzy
– 1. Brygada Piechoty (Waziani koło Tbilisi): 111 telabiński batalion piechoty;
– 113 szawnabadzki batalion piechoty, 116 saczcherski batalion piechoty górskiej, batalion czołgów, łącznie około 3 000 żołnierzy, 2 000 żołnierzy 1. Brygady przebywało w Iraku, do kraju przerzucono ich amerykańskimi samolotami transportowymi dopiero 10-11 sierpnia;
– 2. Brygada Piechoty (Kutaisi): 21, 22, 23 i 24 batalion piechoty (24 bp znajdował się prawdopodobnie w fazie formowania);
– 3. Brygada Piechoty (Gori): 31, 32, 33 i 34 batalion piechoty;
– 4. Brygada Piechoty (Tbilisi), trzy bataliony piechoty (41, 42, 43), batalion zmotoryzowany, złożona z byłych żołnierzy wojsk wewnętrznych, w większości weteranów wojen abchaskich;
– 5. Brygada Piechoty (Senaki): wstępna faza organizacji;
– Samodzielna Brygada Artylerii (Achalciche): trzy dywizjony artylerii lufowej, dywizjon wyrzutni niekierowanych pocisków rakietowych;
– Brygada Inżynieryjna (Adlia);
– Samodzielny batalion lekkiej piechoty (Idalia);
– Samodzielny batalion czołgów (Gori);
– Samodzielny batalion przeciwlotniczy (Kutaisi);
– Batalion łączności (Saguramo);
– Batalion rozpoznania technicznego (Kobuleti);
– Batalion żandarmerii wojskowej (Tbilisi);
– Batalion medyczny

Sprzęt: czołgi podstawowe: T-72 – 140-160, T-55 – 30; bojowe wozy piechoty i transportery opancerzone: BMP-1 – 80 (część przezbrojonych w 30 mm armaty), BMP-2 – 58, BTR-80 – 21, MT-LB – 64, Otokar Cobra – 100; armaty, haubice i moździerze powyżej kalibru 100 mm: 152 mm A36 Giatsint-B – 12, 152 mm 2A65 Msta-B – 18, 130 mm D-30 – 100, 203 mm 2S7 Pion – 1, 152 mm 2S19 Msta-S – 3, 152 mm 2S3 Akacja – 13, 152 mm VZ 77 Dana – 24, 120 mm moździerze – 44; wyrzutnie niekierowanych pocisków rakietowych: 122 mm RM-70 – 6, 122 mm BM-21 Grad – 16, 122 mm LAR-160 – 15; moździerze 120 mm.

1, 2 i 3 BP przeszły pełen cykl szkoleniowy prowadzony pod nadzorem amerykańskich instruktorów. Tym nie mniej poziom gotowości 3 BP uważany był za niższy niż w przypadku dwóch pierwszych związków taktycznych.

Pododdziały specjalne (w tym lekka piechota)zgrupowane zostały w grupie (brygadzie) podległej bezpośrednio Ministrowi Obrony (łącznie około 1 500 żołnierzy).

Wojska lotnicze i obrony powietrznej:
– Samodzielny dywizjon przeciwlotniczy (Kutaisi);
– Eskadra szturmowa;
– Eskadra śmigłowców bojowych;
– Baza lotnicza Kutaisi;
– Baza lotnicza Marnieuli;
– Baza lotnicza Kapitmari.

Sprzęt: samoloty: Su-25 – 10-12 (część zmodernizowana przez izraelską firmę Elbit),

MiG-23 – 4, MiG-21 – 2, Jak-52 – 4, L-29 Delfin – 4, L-159 – 4, An-2 – 6, śmigłowce: Mi-24 – 10, Mi-8 – 21, Mi-14 – 2, Mi-2 – 2, UH-1 – 6, uzbrojenie obrony przeciwlotniczej: Grom, Strzała 2, Igła – 300 (?), Strzała 10 – 40, S-125 Newa – 8, Buk-1M – 6-8, ZSU-23-4 – 35, ZU-23-2 – 40, S-60 – 15.

Marynarka wojenna

Bazy: Poti, Batumi.

– ścigacze rakietowe: Dioscuria (ex-Ippopliarchos Batsis, francuski typ Combattante, uzyskany w 2004 roku od Grecji) i Tbilisi (ex-Konotop, ex-R 15, uzyskany w 1999 roku od Ukrainy);
– jednostki patrolowe: Batumi (ex-PSKR-648, sowiecki projekt 205 P uzyskany od Ukrainy), nden i Mestia (ex-Lindos i ex-Dilos uzyskane od Grecji), Akhemata (sowiecki projekt 368P), Kutaisi (ex-AB 30, uzyskany od Turcji), kutry patrolowe o numerach 10, 12, 14 i 16 oraz uzbrojony trawler rybacki Gantiadi;
– jednostki desantowe: dwa byłe bułgarskie okręty desantowe noszące obecnie nazwy Guria i Atia oraz dwa kutry desantowe;
– jednostki pomocnicze: kuter nurkowy, jednostka pożarnicza i holownik;
– straż wybrzeża: dwa okręty i 24 kutry patrolowe (jednostką flagową był Ayeti, ex-Minden, były niemiecki trałowiec typu Linden, drugim okręt patrolowy był Georgy Toreli sowieckiego typu 250P.
Formacje Ministerstwa Spraw Wewnętrznych

– Milicja i Służba ochrony granicy: około 32 400 funkcjonariuszy i żołnierzy, w składzie służby ochrony granicy pododdział specjalnego przeznaczenia Gia Gulua – 250 żołnierzy i pododział antyterrorystyczny Omega – 300 żołnierzy.
– Specjalna służba ochrony państwa: 3 300 funkcjonariuszy (w tym integralny pododdział specjalnego przeznaczenia).

Organizacje paramilitarne

– Mkhodrioni (Korpus Ratowniczy Mkhedrioni): organizacja powstała w 1990 roku, jej członkowie brali udział w obu wojnach abchaskich i wojnie osetyjskiej, w 1995 roku oficjalnie rozwiązana, później pod kontrolą MSW, po rozwinięciu około 5 000 lekko uzbrojonych bojowników;
– Tetri Logioni (Biały Legion): organizacja powstała z inspiracji struktur państwa w 1996 roku, skupiająca głównie emigrantów z Abchazji, 300 – 500 lekko uzbrojonych bojowników; formalnie uznaje zwierzchność rezydującej w Tbilisi Rady Najwyższej Abchazji na uchodźstwie;
– Leśni Bracia: liczące około 400 bojowników oddziały złożone głównie z uchodźców z Abchazji i Osetii Południowej;
– Samoobrona lokalna gruzińskich enklaw w Osetii Południowej: około 500 ochotników uzbrojonych w broń strzelecką i moździerze, według publikacji rosyjskich w enklawach przebywali również żołnierze amerykańscy prowadzący rozpoznanie radioelektroniczne;
– Czeczeńcy: według publikacji rosyjskich rząd Gruzji przyjął na służbę około 3 000 bojowników czeczeńskich pierwotnie przebywających w wąwozie Pankisi, którzy jakoby mieli być traktowani jako formacja specjalnego przeznaczenia gotowa do podjęcia działań bądź to w Czeczenii, bądź na innych obszarach Federacji Rosyjskiej. Obecnie informacje te trudno zweryfikować.

Cele konfliktu

Charakterystycznym elementem konfliktów o charakterze ograniczonym, takich jak wojna gruzińska jest to, iż działania zbrojne nie prowadzą do ostatecznych rozstrzygnięć, a jedynie tworzą pewien pożądany przez stronę zwycięską stan relacji politycznych, który generuje dogodne warunki do rozpoczęcia kolejnej fazy rozgrywki dyplomatycznej, prowadzonej już najczęściej z udziałem czynnika zewnętrznego – strony trzeciej pełniącej funkcję pośrednika i mediatora. Oceniając przebieg wydarzeń, można postawić hipotezę, że celem Gruzinów było możliwie szybkie wyparcie sił osetyjskich wspartych przez rosyjski batalion pokojowy z zasadniczej części obszaru „powiatu cchinwalskiego” i opanowanie spornego terenu w nadziei, że stan taki „zamrożony” zostanie przez szybką mediację międzynarodową. Dla Tbilisi elementem kluczowym był czas. Powodzenie powyższego zamiaru wymagało  szybkiego zrealizowania celów wojskowych przy jednoczesnym uaktywnieniu działań na płaszczyźnie dyplomatycznej.

Rosyjskie plany wobec Kaukazu są znacznie bardziej rozbudowane i dalekosiężne; wojna gruzińska stanowiła tylko jeden z ich wycinków. Moskwa przede wszystkim była zainteresowana sprowokowaniem Gruzinów do eskalacji konfliktu i zerwania rozejmu w Abchazji. Taki przebieg wypadków dostarczał wiarygodnego i medialnie nośnego pretekstu do interwencji. W płaszczyźnie wojskowej zakładano szybki przerzut własnych sił wzmocnienia do Osetii, rozbicie wojsk gruzińskich operujących w rejonie przygranicznym, a następnie rozpoczęcia działań zaczepnych na terytorium przeciwnika, w celu ostatecznego zniszczenia jego potencjału militarnego. W oparciu o dotychczas dostępne dane nie można jednoznacznie wypowiedzieć się, czy planowano zajęcie Tbilisi i okupację rozległych terenów Gruzji czy też nie.

W płaszczyźnie politycznej celem interwencji była głęboka destabilizacja Gruzji prowadząca do obalenia prezydenta Micheil Saakaszwili i stworzenie warunków do objęcia władzy przez „realistów” skłonnych prowadzić politykę zgodną z interesami Rosji. Tym samym Gruzja wróciłaby do moskiewskiej strefy wpływów, wraz ze strategicznie ważnym rurociągiem naftowym Baku-Ceyhan. Oceniając wydarzenia w tym aspekcie, stwierdzić należy ze Kreml owego strategicznego konceptu nie zrealizował w związku z czym kaukaska rozgrywka będzie toczyć się nadal, zaś wojnę gruzińską postrzegać należy jako jeden z jej elementów.

Wobec tak sformułowanego zamiaru politycz­nego gruzińskie plany wojskowe były stosunko­wo proste. Armii postawiono zadanie maksymal­nie szybkiego opanowania obszaru południowej Osetii a następnie utrzymania się na zajmowa­nych pozycjach do momentu wstrzymania działań zbrojnych przez dyplomatów.

Siły osetyjskie i rosyjski batalion pokojowy nie kontrolowały całej Osetii. Gruzini utrzymywali pas terenu na południowym – zachodzie (długo­ści około 38 km i szerokości od 2 do 12 km) oraz cała północno-wschodnią cześć spornego tery­torium, z wyjątkiem wbijającej się w nią trójkątem osetyjskiej enklawy. Tereny zajmowane przez Osetyjczyków były poza tym rozdzielono pozycja­mi gruzińskimi. Stolica separatystycznej republi­ki Cchinwali (około 42 000 mieszkańców), po­łożona była na południowo-wschodnim krańcu większego z dwóch obszarów kontrolowanych przez Osetyjczyków, w bezpośredniej bliskości Iinii gruzińskich, w związku z czym była tez silnie eksponowana na atak.

Gruzini za obiekt ataku wybrali słabszą z se­paratystycznych republik. W stosunku do Abchazji nie zamierzano podejmować akcji wojskowej, w związku z tym wzdłuż jej granic rozmieszczono tylko siły przesłaniające.

Gruzińska ofensywa

Zadanie opanowania separatystycznego tery­torium dowództwo gruzińskie zamierzało wykonać siłami 4. BP z Tbilisi, atakującej z południo­wego wschodu. Wybór tego właśnie związku taktycznego nie był przypadkowy. Sformowano go mianowicie w większości z byłych żołnierzy wojsk wewnętrznych, którzy uczestniczyli już w walkach zarówno z Osetyjczykami, jak i Abchazami. Dysponowali oni wprawdzie znacznym do­świadczeniem bojowym, ale ich morale uznawa­no za nie do końca stabilne. Być może rzucenie tej właśnie brygady do walki miało stanowić dla niej swoiste „oczyszczenie” pozwalające żołnie­rzom zapomnieć o wcześniej poniesionych po­rażkach. Można założyć, że zadaniem brygady było przecięcie ugrupowania osetyjsko-rosyjskiego atakiem prowadzonym w kierunku północno- zachodnim i odcięcie w ten sposób „nawisu cchinwalskiego”, co miało stworzyć dogodne warunki do zajęcia miasta. Część sił brygady zo­stała wydzielona do bezpośredniego szturmu stolicy Osetii Południowej.

Od południa Cchinwali atakował batalion ze składu 1. BP (zdecydowana większość pododdziałów tego związku taktycznego znajdowała się wówczas w Iraku). 2. BP stanowiła prawdopo­dobnie drugi rzut ugrupowania operacyjnego i po wykonaniu zadania przez rzut pierwszy miała rozwinąć powodzenie, prowadząc działania za­czepne w kierunku Dżawy (Javy). Na granicy z Abchazją rozwinięto w charakterze sił przesła­niających 5. Brygadę, jednostkę znajdującą się dopiero w fazie formowania.

Rozwinięcie związku taktycznego znajdujące­go się w fazie formowania na granicy z drugą se­paratystyczna republiką to kolejny fakt, który wskazuje na to, że Gruzini nie liczyli się poważnie z interwencją rosyjską (w tym z możliwością roz­poczęcia działań zaczepnych z terytorium Abcha­zji), albo zakładali, że będzie się ona mogła roz­począć z takim opóźnieniem iż konflikt zostanie wygaszony środkami politycznymi.

Do wsparcia brygad piechoty wydzielono brygadę artylerii złożoną z trzech dywizjonów artylerii lufowej i dywizjonu wyrzutni niekierowa­nych pocisków rakietowych, samodzielny bata­lion czołgów oraz znaczną liczbę pododdziałów specjalnych (zarówno ze składu sił zbrojnych, jak i podległych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych). Założyć więc można, ze oba rzuty gruzińskie­go ugrupowania operacyjnego liczyły od 7 000 do 8 000 żołnierzy, co dawało zdecydowaną przewagę liczebną, która potęgowała się jeszcze na głównym kierunku działania. Podobnie sytu­acja kształtowała się w odniesieniu do broni cięż­kiej (w rejonie Cchinwali mogło operować nawet do 100 gruzińskich czołgów).

Dnia 7 sierpnia o godz. 22 czasu lokalnego wojska gruzińskie rozpoczęły zmasowany atak na miasto Cchinwali oraz obszar pobliskich wio­sek osetyjskich na płd.-wsch. od miasta. Działania bojowe rozpoczęły się w nocy z 7 na 8 sierp­nia zmasowanym ostrzałem obiektów rosyjskich i osetyjskich na terytorium południowej Osetii. Około godz. 1.30 do działań weszły gruzińskie wojska lądowe zgrupowane w rejonach wyjścio­wych zlokalizowanych w rejonach wiosek: Tamaraszeni, Ergneti i Zemo-Nikozi. Około godz 3.20 Gruzini weszli do wioski Mugati, a przed świtem ich atakująca piechota wsparta wozami bojowymi i czołgami wyszła na południowe przedmieścia Cchinwali.

Cele naziemne aktywnie zwalczały gruzińskie samoloty szturmowe Su-25 i śmigłowce Mi-24. Pierwszy impet spadł na rosyjski batalion pokojo­wy (ze składu 135. ppzmot) i osetyjskich obrońców Cchinwali. W toku walk prowadzonych w go­dzinach przedpołudniowych rosyjski batalion został rozbity, broniły się jedynie odosobnione punkty oporu. Do południa Gruzinom udało się posunąć do centrum miasta. Z kolei siły osetyjskie, które również poniosły znaczne straty, wy­cofały się w nieładzie w kierunku Dżawy (Javy). Walki toczyły się również na otaczających miasto wzgórzach. Podczas walk w stolicy Gruzini po­nieśli pewne straty w broni pancernej. Zwłaszcza tam, gdzie wozy bojowe odrywały się od chronią­cej je piechoty stosunkowo łatwo padały ofiarą strzelców uzbrojonych w ręczne granatniki przeciwpancerne. Generalne jednak w tej fazie walk działania zaczepne armii gruzińskiej rozwijały się pomyślnie.

W kilku przygotowywanych na gorąco anali­zach pojawiło się pytanie o powody relatywnie słabej obrany Cchinwali, miasta o olbrzymim zna­czeniu symbolicznym i politycznym. Wydaje się, że wpłynęło na to kilka czynników. Pierwszym by­ła geografia. Przy położeniu miasta w bezpośred­nim sąsiedztwie linii gruzińskich i dodatkowym wyeksponowaniu go na atak z racji konfiguracji granic osetyjskiej enklawy było ono w zasadzie nie do utrzymania. W warunkach spodziewanej przewagi Gruzinów obsadzenie stolicy większym garnizonem oznaczało automatyczne skazanie go na zwiększone straty. Poza tym Osetyjczycy mogli sądzić, że stacjonowanie w mieście rosyj­skiego batalionu pokojowego zapewnia mu nietykalność. Trudno obecnie zweryfikować informa­cje, że garnizon znacznie osłabiono na kilka dni przed wybuchom wojny, wycofując większość sił w tym ciężki sprzęt na północ. Jeżeli tak było fak­tycznie, mogłoby to świadczyć, iż wojna ta zosta­ła w istocie zaplanowana – w wymiarze politycz­nym – lecz na tej płaszczyźnie stroną rozgrywającą bynajmniej nie byli Gruzini…

Tunel Roki

Tunel pod głównym pasmem Wielkiego Kaukazu, łączący Osetię Północna w Rosji i Osetią Południową w Gruzji. Tunel został ukończony w 1985 roku. Znajduje się on na wysokości 2000 m n.p.m., a jego długość wynosi 3660 m. Droga stanowiąca alternaty­wę dla tunelu pnie się o 1000 m wyżej i jest przejezdna tylko latem. Po konflikcie osetyjsko gruzińskim na początku lat dziewięćdziesiątych kontrolę nad tunelem przejęli separatyści i stał się on jednym z głównych źródeł wpływów budżetowych samozwańczej republiki.

Reakcja rosyjska

8 sierpnia przed świtem kierownictwo polityczne Federacji Rosyjskiej podjęło decyzję odpowiedzi zbrojnej. Co interesujące i będące swoistym ewenementem w postsowiecko-rosyjskim systemie wojskowym dowódca północnokaukaskiego Okręgu Wojskowego otrzymał od szefa Sztabu Generalnego Federacji Rosyj­skiej prawo samodzielnego kierowania działania­mi (co jest jeszcze jednym dowodem pośrednim na wyprzedzające przygotowanie kontrakcji i wcześniejsze przećwiczenie rożnych wariantów działania).

Warto wspomnieć, iż „kreatywnie” rozwiąza­no też problem formalnoprawny związany z ewen­tualnym wejściem żołnierzy rosyjskich na teryto­rium Gruzji. Formalnie by wysłać armię poza terytorium państwowe konstytucja Federa­cji Rosyjskiej wymaga zgody Dumy Państwowej. Wojna zaczęła się jednak w środku wakacji parla­mentarnych, a na ściąganie deputowanych nie było czasu. W związku z tym przewodniczący Du­my podjął decyzję, że ponieważ armia będzie wy­konywała zadania będące przedłużeniem manda­tu rosyjskich sił pokojowych na terenie Osetii Południowej, dodatkowo decyzje parlamentu w tej materii nie są konieczne.

Reakcja rosyjska była szybka, sprawna i zde­cydowana, co pośrednio przynajmniej potwierdza tezę, że zaplanowano ją ze znacznym wyprzedze­niem. Już w godzinach popołudniowych granicę między Osetią Północną (cześć składowa Fede­racji Rosyjskiej), a Osetią Południową przekroczy­ło około 100 rosyjskich czołgów i innych pojaz­dów wojskowych, które wchodziły w skład 19. DZmech. W ciągu nocy wykonały one forsowny marsz i o świcie pojawiły się na podejściach do Cchinwali, gdzie trwały jeszcze walki. Tak szybki manewr wojsk rosyjskich był możliwy dzię­ki temu, że Gruzini nie zdołali wyłączyć z eksplo­atacji kluczowej arterii komunikacyjnej na granicy między „obiema Osetiami”, czyli tunelu Roki.

Po pokonaniu tunelu jednostki rosyjskie wy­konały szybki nocny marsz w kierunku Cchinwali, rozwijając się na północ od miasta. W nocy z 8 na 9 sierpnia czołówki rosyjskiego ugrupowania dotarły do przedmieść miasta. Pierwszy rzut tworzyły trzy batalionowe grupy bojowe zor­ganizowane na bazie pododdziałów organicz­nych pułków 19. DZmech (135., 429., 503 ppzmech). Każda z nich składała się z batalionu piechoty zmechanizowanej, samodzielnego dy­wizjonu artylerii, kompanii czołgów i pododdzia­łów służb – zwykle w sile plutonu. Wydaje się, że w czasie forsownego marszu doszło do oderwa­nia pierwszego rzutu od sił głównych przemiesz­czających się kolumnami po krętych górskich drogach. W wyniku tego pododdziały rosyjskie wchodziły do walki stopniowo, co pozwoliło Gru­zinom sprawnie przejść do działań obronnych, a na niektórych odcinkach nawet przechodzić do lokalnych kontrataków (podczas jednego z nich zadano straty kolumnie sztabowej 58. Ar­mii, której dowódca, gen. Anatolij Chruljew, oso­biście ostrzeliwał się z pistoletu. Natomiast infor­macje o rozbiciu kolumny wydają się jednak przesadzone).

Jedna z rosyjskich batalionowych grup bojo­wych został okrążona na przedmieściach Cchinwali i przez kilkanaście godzin biła się w oderwa­niu od sił głównych, od unicestwienia uratował ją rozkaz zezwalający na przedarcie się na północ. Sprzyjały temu rosyjskie dążenia do jak najszyb­szego odblokowania batalionu broniącego się w Cchinwali, w wyniku czego poszczególne grupy taktyczne wchodziły do walki bez należytego roz­poznania i z otwartymi skrzydłami. Z kolei koniecz­ność trzymania się przez Rosjan dróg umożliwiała gruzińskiej artylerii wykonywanie nawał ogniowych na kolumny przeciwnika. Sytuacja na szczeblu taktycznym zmieniała się tego dnia z wielka dynamiką i ta faza wojny bynajmniej nie była dla Rosjan „woj­skowym spacerkiem”. Gruzini bili się umiejętnie i zażarcie, byli groźnym przeciwnikiem.

Równocześnie do działań weszły wojska Ab­chazji wspierane przez rosyjskie lotnictwo taktyczne. Ponieważ Gruzini ubezpieczali ten kierunek stosunkowo słabymi siłami przeciwnik szybko wdarł się do Wąwozu Kodori i rozpoczął wypiera­nie obrońców z tego newralgicznego rejonu. Do­szło zatem de facto do otwarcia drugiego, a w za­sadzie trzeciego frontu tej wojny (Gruzini likwidowali obronę w Cchinwali, walczyli z nadcią­gającymi wojskami rosyjskimi i jednocześnie bro­nili się na kierunku abchaskim). W oparciu o dostępne materiały można postawić hipotezę, że doszło wtedy do swoistego przeciążenia gruziń­skiej struktury dowodzenia – kierownictwo woj­skowe (pozbawione praktycznego doświadcze­nia operacyjnego) powoli zaczęło tracić kontrolę nad przebiegiem batalii (czemu sprzyjały proble­my z utrzymaniem łączności).

9 sierpnia wojska rosyjskie kontynuowały wią­zanie sił przeciwnika, budując nieustannie prze­wagę liczebną, rozwijając między innymi w Osetii pułkową grupę bojową zorganizowaną na bazie oddziałów 76 DPD. Gruzini siłami trzech batalio­nów piechoty wspartych czołgami usiłowali kontr­atakować na południe od Cchinwali, ale ich broń pancerna poniosła straty od ognia rosyjskiej artylerii jeszcze przed wejściem do walki, co spowo­dowało załamanie całej akcji.

W nocy z 9 na 10 sierpnia Rosjanie zajęli wzgórza okalające od wschodu i zachodu stolicę Osetii zaś pododdziały 503. ppzmech wsparte przez kompanię kadrowców weszły do miasta. Walki uliczne trwały przez cały dzień i zakończyły się wyparciem sił gruzińskich z Cchinwali. Żołnierze osetyjscy likwidowali w tym czasie opór prze­ciwnika na północ i północny-zachód od miasta.

Klęska

Dowództwo w Tbilisi usiłowało ratować sytu­ację, kierując na front zmobilizowaną w pierwszej kolejności Gwardię Narodowa. Jednakże, jak zaznaczono to wcześniej, skupiając się na rozbudowie komponentu operacyjnego, Gruzini zaniedbali szkolenia rezerwy. W rezultacie tego stanu spraw na pierwsza linię dotarł żoł­nierz o kiepskich umiejętnościach, źle wyposa­żony i uzbrojony, a ponadto częściowo już zde­moralizowany rosyjskimi atakami lotniczymi na obiekty w głębi kraju. Miało to poważne kon­sekwencje dla spójności i woli walki przetrzebio­nych już, ale nadal walczących pododdziałów operacyjnych. (podkr. od red.).

Pod koniec dnia siły gruzińskie opuściły główną rubież obrony utrzymywaną w rejonie Chetagurowo-Cchinwali-wzgórze 1475.1, pozosta­wiając w styczności z przeciwnikiem jedynie ubezpieczenie bojowe. Intencją gruzińskiego do­wództwa było prawdopodobnie przeprowadzenie przegrupowania w rejonie Awnewil-Kwemo-Nikozi-Tkwiawi. Oznaczało to opuszczenie terytorium południowej Osetii. Jednocześnie władze w Tbili­si usiłowały przenieść konflikt z płaszczyzny mili­tarnej na dyplomatyczną, ogłaszając zawieszenie broni. Moskwa nie dała sobie jednak narzucić ta­kiej opcji i wojska rosyjskie kontynuowały działania bojowe.

Wydaje się. że do przesilenia doszło 11 sierpnia. Rosjanie zaatakowali wówczas silnie bronioną wieś Zemo Nikozi położoną na połu­dnie od Cchinwali. Analizując warunki terenowe, można założyć, że atakujący zamierzali oskrzydlić siły gruzińskich 3. i 4. BP, a następ­nie zniszczyć je. Ostatecznie, przy wsparciu śmigłowców bojowych, Rosjanie zajęli wieś. Wobec groźby odcięcia od terytorium narodo­wego siły gruzińskie rozpoczęły odwrót, który szybko przeistoczył się w paniczną ucieczkę. Rozpoczęli ją rezerwiści z Gwardii Narodowej, następnie panika rozprzestrzeniła się na oddziały tyłowe i służby, by w końcu zdruzgotać mora­le wojsk operacyjnych.

12 sierpnia działania bojowe faktycznie już się nie toczyły, gdyż armia gruzińska poszła w rozsypkę. Rosjanie kontynuowali marsz w głąb terytorium Gruzji, zajmując bez walki miasto i ważną bazę wojskową Gori oraz wcho­dząc do Poti. Pod presją międzynarodową pre­zydent Federacji Rosyjskiej oświadczył jednak, że cele operacji zostały osiągnięte, co tożsame było z zatrzymaniem wojsk na osiągniętych ru­bieżach. Na zajętych terenach kontynuowano jednak niszczenie gruzińskiej infrastruktury woj­skowej i cywilnej.

14 sierpnia podpisane zostało – w wyniku mediacji Francji (sprawującej prezydencję Unii Europejskiej) – porozumienie zakładające mię­dzy innymi wycofanie wojsk na linie sprzed wybu­chu konfliktu. Od początku Rosjanie sabotowali ten zapis, opóźniając wyjście z terytorium Gruzji. Obszary wokół Gori i Senaki okupowane były do 22 sierpnia, a posterunki w rejonie Poti utrzy­mano do 28 sierpnia. Wcześniej, 26 sierpnia, Rosja uznała niepodległość południowej Osetii i Abchazji.

Zniszczenie gruzińskiej floty

9 sierpnia zespół okrętów Floty Czarnomor­skiej (jednostką flagową byt krążownik „Moskwa” typu Sława, w skład zespołu wchodził między in­nymi niszczyciel „Smietliwyj”, trzy korwety i dwa okręty desantowe) rozpoczął patrolowanie akwe­nów u wybrzeży Abchazji, realizując de facto osłonę operacyjną grupy złożonej z dwóch okrę­tów desantowych, która zamierzała wysa­dzić 500 żołnierzy rosyjskiej piechoty morskiej w miejscowości Oczamczira. Po wykonaniu tego zadania okręty rosyjskie rozpoczęły faktyczną blokadę wybrzeży Gruzji, a przynajmniej portu Poti. Około godziny 19.39 10 sierpnia Rosjanie wykryli grupę pięciu szybkich jednostek gruziń­skich. W ich kierunku najpierw wystrzelono z kor­wety „Suzdalec” pocisk przeciwlotniczy Osa (nie trafił), a następnie z korwety „Miraż” pocisk przeciwokrętowy. Zatopił on kuter patrolowy „Mestia” lub „Iweria” (nie potwierdziły się pierwsze donie­sienia, że ofiarą rakiety padł jeden z gruzińskich kutrów rakietowych lub kuter patrolowy „Giorgi Toreli”).

Wieczorem tego samego dnia Rosjanie mie­li zatopić ogniem artylerii kolejny gruziński okręt. Tym razem był to kuter patrolowy Straży Granicznej.

W dniach 12-14 sierpnia siły rosyjskie wkro­czyły do Poti, gdzie zespoły niszczycielskie rozpoczęły wysadzanie infrastruktury gruzińskiej ba­zy i porzuconych w niej okrętów. Fakt, że gruzińskie załogi zeszły z pokładów swych okrę­tów, świadczy o tym, że nie było możliwości od­prowadzenia ich do Suchumi (portu leżącego tuż przy tureckiej granicy, gdzie byłyby znacznie bez­pieczniejsze), prawdopodobnie na skutek rosyj­skiej blokady. Moskwa konsekwentnie zaprzecza zorganizowaniu blokady, gdyż zgodnie z posta­nowieniami prawa międzynarodowego blokada morska jest krokiem wojennym, zaś Rosjanie konsekwentnie twierdzą, że prowadząc działania przeciw Gruzji, realizowali misję pokojową. Wtedy to zniszczony został ścigacz rakietowy „Tbilisi” i co najmniej pięć innych jednostek (w tym flagowa jednostka Straży Granicznej „Yeti”). Rosjanie zadali więc marynarce gruzińskiej bardzo poważne straty, cofając ją w rozwoju do sta­nu z początku lat dziewięćdziesiątych.

Wojna, ropa i gaz

Warto odnotować fakt, iż na dwa dni przed wybuchem wojny gruzińskiej kurdyjscy bojownicy z Partii Pracujących Kurdystanu zaatakowali rurociąg Baku  Ceychan na terytorium Turcji (w kwestii przyczyn eksplozji i rozmiarów zniszczeń nie ma w obecnie dostępnej literaturze zgodności, część publikacji sugeruje, że mógł to być wypadek), wysadzając w powietrze kilkaset metrów tej arterii przesyłowej o wydajności jednego miliona baryłek na dobę. Ponieważ Azerbejdżan nie posiada parku zbiorników umożliwiających gromadze­nie urobku z szybów wydobywczych przez dłuższy czas, władze tego państwa natychmiast zaczęły poszukiwać alternatywnych szlaków eksportu ropy. Równocześnie o 70 proc. ogra­niczono wydobycie tego surowca. By choć częściowo choćby ograniczyć powstałe straty Baku zdecydowało się przesunąć około 100 000 baryłek dziennie do rurociągu łączące­go azerskie rejony wydobywcze z gruzińskim terminalem Kulevi w pobliżu Poti. Jednak­że 12 sierpnia, brytyjska firma BP (operator rurociągu) w obliczu zagrożeń wojennych, wy­łączyła instalację z eksploatacji (do pracy przywrócono ją zaledwie dwa lata wcześniej). W tej sytuacji władze w Baku zostały zmuszone do zwrócenia się o pomoc do Rosji. Firma Transneft zgodziła się na przesył azorskiej ropy rurociągiem Baku – Noworosyjsk. Oznacza to, że czasowo azerski eksport znów zaczął zależeć wyłącznie od Rosji (przy czym w ten sposób można przesyłać tylko od 7 do 8 proc. wydobycia, nie ma jednak pewności, że ar­terię tę rzeczywiście uruchomiono).

Poważne implikacje dla Azerbejdżanu miała ponadto okupacja Poti leżącego w bezpośredniej bliskości terminalu Kulevi, będącego największą azerską inwestycją w Gruzji. Pierwsza faza rozbudowy terminalu, polegająca na wyposażeniu go w park 16 zbiorników, została ukończona zaledwie 16 maja 2008 r. Port dysponuje obecnie zdolnością przeładunkową 10 mln ton. Zakładano, że po ukończeniu drugiej nitki przesyłu gazu, która ma umoż­liwić obsługę zbiornikowców o nośności do 150 000 ton, bodzie się tam przeładowy­wać 35 mln ton ropy rocznie. Inwestycję realizuje azerski państwowy koncern naftowy SOCAR (State Oil Company of Azerbaijan) zaś finansuje ją konsorcjum 15 banków zorgani­zowane przez France’s Societe Generale and Dutch bank ABM Amro.

W zaistniałej sytuacji Azerbejdżan zwrócił się o pomoc do Iranu. Od 23 sierpnia 2008 r. azerska ropa popłynęła ku Zatoce Perskiej instalacjami należącymi do Iranian Oil Terminals Co. Teheran zgodził się przyjąć od północnego sąsiada do pół miliona baryłek ropy dziennie.

Azerskie oficjalne osobistości twierdzą, że eksport ropy przez Iran jest obecnie najlepszym i najbezpieczniejszym rozwiązaniem z ekonomicznego punktu widzenia. Z kolei irań­ski minister ds. Ropy Gholamhossein Nozari podniósł ponownie kwestię budowy rurociągu Neka-Jask o przepustowości miliona baryłek dzienne.

Jeżeli rząd w Baku zdecyduje się na dywersyfikację kierunków eksportu swej ropy i związanie się z Iranem, wywoła to zapewne niechętne reakcje Waszyngtonu usiłującego izolować państwo ajatollahów na arenie międzynarodowej. Z drugiej jednak strony Azerbejdżan ma bardzo wąskie pole manewru. Jeżeli zatem wolny świat nie przyczyni się do ustabilizowania Kaukazu (na przykład poprzez gwarancje bezpieczeństwa dla Gruzji) również władze w Baku przejść mogą na stronę WWW (World Without West), której czołowymi państwami są obecnie Rosja, Chiny i Irran.

Z planów budowy terminalu zbożowego w Poti oraz terminalu naftowego w Batumi wy­cofał się również Kazachstan. Co interesujące, zarówno przez cały czas trwania konfliktu, jak i w okresie, który nastąpił później, Rosja nie wstrzymała rurociągowych dostaw gazu do Gruzji, gdyż ostatecznym odbiorcą błękitnego surowca była pozostająca w bardzo bliskich stosunkach z Moskwą Armenia, a alternatywnej arterii transportowej po prostu nie ma Rosja nie chce zaś ograniczać dostaw do Armenii, gdyż zmusiłoby to ten kraj do szu­kania alternatywnego źródła dostaw w Iranie. Jest to jeden z paradoksów ostatniej kaukaskiej wojny.

Próba wstępnej oceny

Ocena działań wojskowych prowadzonych w czasie pierwszej wojny gruzińskiej jest bardzo trudna, gdyż dysponujemy głównie przekazami medialnymi wygenerowanymi przez obie strony konfliktu, a materiały analityczne są wciąż pełne niedomówień i domniemań. Nie może to z resztą dziwić, gdyż od zakończenia konfrontacji upłynę­ło zaledwie kilkanaście tygodni.

W wymiarze taktycznym pierwsza faza dzia­łań gruzińskich została dobrze zaplanowa­na i sprawnie przeprowadzona. Siły pierwszego rzutu wykazały sie dobrym poziomem wyszkolenia i duchem zaczepnym, zaś dowództwo spraw­nie zarządzało walką. Część analityków wska­zuje jednak na różnicę w poziomie wyszkolenia między piechotą, a artylerią (co wymaga jednak weryfikacji), oraz między piechotą, a przydzieloną jej jako wsparcie bronią pancerną. Drugą z po­stawionych tez potwierdzać mogą straty w czoł­gach, które Gruzini ponieśli podczas walk w Cchinwali od ognia ręcznych środków przeciw­pancernych. Lotnictwo gruzińskie udzieliło pie­chocie wsparcia ogniowego, choć trudno obec­nie oceniać, jaka była jego rzeczywista rola w boju.

W momencie wejścia do działań wojsk rosyj­skich pierwszorzutowe pododdziały gruzińskie potrafiły sprawnie przejść do działań obronnych i powstrzymać pierwsze uderzenia. Należy jed­nak pamiętać, że Rosjanie wprowadzali siły do walki w miarę ich napływania do rejonu dzia­łań, nie zaś w formie skoordynowanego zwrotu zaczepnego. Waz z narastaniem ilości sił prze­ciwnika sytuacja Gruzinów stawała się coraz trud­niejsza. Składały się na to dwie zasadnicze przy­czyny: potęgująca się przewaga rosyjska oraz praktyczny brak odwodów, które mogłyby tę przewagę liczebną częściowo choćby zniwelo­wać. Co więcej zmobilizowanie rezerwy w posta­ci Gwardii Narodowej przyniosło, według części materiałów gruzińskich, efekt odwrotny od zamie­rzonego.

Źle wyszkoleni i kiepsko uzbrojeni rezerwiści nie tylko nie wzmocnili sił operacyjnych, ale zara­zili walczących na froncie żołnierzy defetyzmem i panikarskimi nastrojami. W rezultacie Gruzini nie byli w stanie sprawnie wykonać odwrotu (jest to jedno z najtrudniejszych zadań dla każdej armii), który przerodził się w paniczną ucieczkę. Żołnie­rze porzucali nie tylko ciężki sprzęt, ale również broń osobistą i ekwipunek, a nawet zanotowano przypadki zrzucania mundurów i poszukiwania cywilnej odzieży u miejscowej ludności. Zasadni­czy komponent operacyjny sił zbrojnych Gruzji został więc całkowicie rozbity. Być może jest to ocena przerysowana, ale wydaje się, że Gruzi­nom zabrakło dojrzałości operacyjnej, okazali się zdolni do sprawnego przeprowadzenia za­wczasu zaplanowanych działań taktycznych, ale nie potrafili skutecznie i spójnie działać, gdy pier­wotna koncepcja się załamała. Krótka zakończo­na klęską kampania złamała też bez wątpienia z trudem budowane morale armii. Odbudowa wojska gruzińskiego będzie zatem problemem złożonym, zarówno w wymiarze finansowym i technicznym, jak i przede wszystkim psycholo­gicznym.

Choć może zabrzmieć to paradoksalnie, gru­zińska akcja wojskowa w zasadzie nie miała wymiaru operacyjnego, gdyż wobec przyjęcia ży­czeniowego założenia, że Rosja interweniować nie będzie lub też nie zdoła interweniować przed zamrożeniem walk przez międzynarodo­wą mediację zaangażowanie militarne miało się rozpocząć i zakończyć na poziomie taktycznym. W rezultacie, gdy konfrontacja wymknęła się spod kontroli władz w Tbilisi siły Abchazów, przy wsparciu Rosjan, bez większych trudności zniosły ubezpieczenia przeciwnika, wtargnęły do Wąwozu Kodori i w ciągu dwóch dni wyparły z niego siły gruzińskie.

Tym samym Gruzja utraciła ostatnią kontrolowaną przez siebie część Abchazji, która została zajęta w roku 2006 w toku ryzykownej (ze wzglę­du na możliwą juz wówczas reakcję Moskwy) operacji woskowej. Wykorzystując to, prezydent Abchazji, Siergiej Bagapsz, ogłosił osiągnięcie granicy Abchazji z 1921 roku, czyli „pełne wy­zwolenie kraju”. Z Abchazji wyszły następnie działania rosyjskie na Poti, w trakcie których zniszczono między innymi, zablokowaną tam, gruzińską marynarkę wojenną.

Oficjalnie straty gruzińskie wyniosły podczas trwania konfliktu 215 zabitych (w tym 69 osób cy­wilnych i 13 policjantów) oraz 1496 rannych. Z kolei według publikacji rosyjskich straty prze­ciwnika sięgnąć miały i 500 zabitych. Wydaje się, że prawda jak zwykle leży po środku. Nie ule­ga natomiast wątpliwości, że Gruzja straciła zde­cydowaną większość ciężkiego sprzętu (w tym praktycznie całą marynarkę wojenną i wojska lot­nicze) oraz poniosła bardzo poważne straty w in­dywidualnej i zespołowej broni strzeleckiej, w wy­posażeniu wojskowym i infrastrukturze militarnej. Kraj poniósł ponadto bolesne szkody w infra­strukturze cywilnej (system energetyczny, drogi, linie kolejowe), zaistniała tez konieczność znale­zienia przed zimą domów dla uchodźców (dane dotyczące uchodźców są kolejnym elementem wojny propagandowej miedzy stronami, w związ­ku z czym trudno przytoczyć wiarygodne dane).

W wyniku błędnych ocen polityczno-strate­gicznych dokonanych przez najwyższe kierownictwo państwa i samego prezydenta kraju Gru­zja poniosła zatem klęskę w polu, tracąc budowaną wielkim wysiłkiem finansowym i orga­nizacyjnym armię. Straty polityczne są jednak jeszcze większe. Z obecnej perspektywy już można postawić tezę, że nieprzemyślana akcja militarna doprowadziła do znacznego odsunięcia w czasie ewentualnego członkostwa Gruzji w NA­TO. W trakcie szczytu Sojuszu, który odbył się na początku grudnia, Tbilisi nie otrzymało oczeki­wanego planu i harmonogramu działań dostoso­wawczych i musiało zadowolić się deklaracją, że organizacja gotowa jest otworzyć się dla Gruzji… w bliżej nieokreślonej przyszłości. W taki sam sposób potraktowano także Ukrainę, co również bez wątpienia jest pokłosiem sytuacji na Kauka­zie. Równocześnie Sojusz zdecydował się na kontynuowanie dialogu z Rosją, co już samo w sobie jest niewątpliwym sukcesem moskiew­skiej dyplomacji. Trudno zatem nie skonstato­wać, że wojna doprowadziła do cofnięcia się Gruzji na drodze do europejskich struktur bezpieczeństwa, co już wystarczy (pomijając straty ludz­kie i zniszczenia materialne), by uznać ją za stro­nę całkowicie przegraną.

Rosja fetuje militarny triumf. Na przykład Anatolij Cyganok, szef Centrum Prognoz Wojskowych w instytucie Analizy Politycznej i Wojsko­wej, napisał: „wojna na Kaukazie była pierwszym przykładem konfrontacji armii rosyjskiej i systemu wojskowego zbudowanego według wzorca na­towskiego. Fakt, że w ciągu półtorej doby udało się nam zgromadzić porównywalne z przeciwni­kiem siły i rozgromić go, należy uznać za spekta­kularny sukces rosyjskiego oręża”.

Ocena powyższa to jednak bez wątpienia wspaniały przykład urzędowego optymizmu, a stwierdzenie, że armia gruzińska prezentowała standard „natowskiego wzorca” to już poważne przerysowanie. Rosjanie w konfrontacji z Gruzją wykorzystali przede wszystkim przewagę, którą dysponowali w każdym wymiarze, od struktur do­wodzenia szczebla operacyjnego poczynając, przez siłę ognia, a na „ilości bagnetów” kończąc. Bardzo krótki czas wojskowej reakcji na gruziń­skie działania wymierzone w Osetię Południowa trzeba ocenić pozytywnie, ale bardziej w wymia­rze polityczno-strategicznym, niż w wymiarze taktycznym i operacyjnym. Krótki „czas martwy” świadczy po prostu o tym, że plany interwencji rosyjskiej były przygotowane zawczasu, a rosyj­skiemu czynnikowi politycznemu nie zabrakło woli i odwagi, by zapalić wojskowym przysłowio­we „zielone światło”.

Samo poderwanie sił (zwłaszcza oddziałów „pogotowia bojowego”) i ich rozwinięcie przeprowadzono sprawnie, choć układ dróg, a zwłasz­cza wspomniany tunel Roki dysponowały ograniczoną przepustowością, co w naturalny sposób kanalizowało ruch wojsk i powodowało powstawanie zatorów. Rozważania o ewentualnym wpły­wie na przebieg działań ewentualnej, skutecznej akcji Gruzinów przeciwko tej arterii to obecnie już czyste „military fiction” ale podkreślić trzeba, że uchwycenie i zapewnienie drożności tunelu było dla Rosjan w pierwszej fazie działań czynnikiem krytycznym.

Przebieg działań zdaje się jednak wskazy­wać, że dowództwo rosyjskie nie doceniło po­ziomu wyszkolenia i ducha bojowego operacyj­nych związków taktycznych przeciwnika. Działania grup taktycznych prowadzone bez rozpoznania i ubezpieczenia skrzydeł doprowa­dziły do ciężkich strat. W warunkach wsparcia gruzińskiej obrony przez artylerię jej kruszenie zajmowało stosunkowo dużo czasu, mimo po­siadanej przez stronę rosyjska przewagi liczebnej i ogniowej.

Najważniejsze było chyba jednak to, że Ro­sjanie nie byli zdolni razić sił przeciwnika spo­za zasięgu jego ognia. W żaden sposób nie moż­na więc porównać interwencji w Gruzji do alianckich działań prowadzonych zarówno podczas pierwszej, jak i drugiej wojny w Zatoce Perskiej. Okazuje się, że sieciocentryczność jest dalej dla sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej pie­śnią przyszłości. Armia rosyjska nadal pozostaje armią „drugiej fali”, siłami zbrojnymi sprzed gi­gantycznej rewolucji informacyjnej, w której głę­boko już tkwią najnowocześniejsze organizmy militarne świata. Walczy ona nadal masami piechoty zmechanizowanej wspieranej przez artylerię i czołgi według rozwiązań taktycznych i opera­cyjnych wypracowanych w środkowej i końcowej fazie zimnej wojny.

Trudno zresztą mówić o prowadzeniu wojny „epoki informacyjnej”, gdy podczas walki regułą, a nie wyjątkiem, są problemy z utrzymaniem łączności (nie wszystko można wytłumaczyć trudnym, górskim terenem, w którym warunki propagacji fal radiowych są naprawdę fatalne), rozpoznanie satelitarne nie zapewnia ciągłego pokrycia rejonu działań, aparatów bezpilotowych było jak na lekarstwo, a w celu rozeznania się w sytuacji trzeba było ściągać samoloty Tu-22MR ze składu lotnictwa strategicznego. Ar­mia rosyjska tkwi więc nadal korzeniami w re­aliach XX wieku.

Według oficjalnych danych rosyjskich siły zbrojne Federacji straciły podczas działań bojowych 64 poległych oraz 323 rannych i kontu­zjowanych (z kolei rosyjscy dziennikarze speku­lują, że mogło zginąć nawet 200 żołnierzy). Armia federalna utraciła też co najmniej kilka­dziesiąt wozów bojowych i co najmniej cztery samoloty bojowe (trzy Su-25 i Tu-22MR, nieofi­cjalnie mówiono jednak o sześciu utraconych maszynach).

Straty armii i sił paramilitarnych Osetii to 22 żołnierzy i 10 funkcjonariuszy MSW (biorąc pod uwagę zażartość choćby walk w Cchinwali wydaje się, że są one poważnie zaniżone). Z ko­lei prokurator generalny Osetii stwierdził we wrześniu, że na liście poległych i zaginionych bez wieści podczas działań wojennych znajduje się 1692 obywateli republiki. Dokonano jakoby ekshumacji i identyfikacji 276 ciał ofiar ataku ar­mii gruzińskiej na Cchinwali (informacji tej nie po­twierdziły źródła niezależne, ale biorąc pod uwa­gę intensywność gruzińskiego ostrzału w pierwszej fazie konfliktu ilość ofiar cywilnych w istocie może być znaczna, choć być może w liczbie tej mieszczą sie również polegli komba­tanci). Należy przy tym podkreślić, że straty wśród ludności cywilnej i sposób traktowania nie-kombatantow podczas działań, w tym wzajemne zarzucanie sobie zbrodni wojennych to elementy toczącej się obecnie batalii medialno-propagandowej, która skutecznie uniemożliwia zbliżenie się do prawdy.

Powyższe omówienie nie pozostawia wątpli­wości co do tego kto wojno przegrał. Bez wątpienia przegrała ją Gruzja. Ale wydaje się także, że nie wygrała jej Rosja. Moskwie udało się co prawda odsunąć w czasie (trudno obecnie po­wiedzieć, czy również uniemożliwić) wejście Gru­zji do Sojuszu Północnoatlantyckiego, ale cel strategiczny, jakim było ponowne wciągniecie kaukaskiego sąsiada w obręb własnej strefy wpływów, osiągnięty nie został i trudno zakładać, by Tbilisi zmieniło prowadzoną politykę, niezależ­nie od politycznej przyszłości obecnego gruziń­skiego prezydenta.

Wojna w Gruzji zmusiła opinię światową do zredefiniowania swej postawy wobec Rosji. Owa „nowa polityka wschodnia” Unii Europej­skiej (jak i poszczególnych państw byt ten tworzą­cych) oraz Stanów Zjednoczonych (gdzie dodat­kowo władzę przejmuje prezydent – demokrata) dopiero się kształtuje, ale ostatnia wojna kauka­ska, a następnie uznanie niepodległości Abchazji i Osetii Południowej będzie jednym z głównych wyznaczników dokonywanej redefinicji. Znamien­ny jest fakt, że nader wstrzemięźliwy stosunek do polityki Moskwy na Kaukazie zasygnalizowały państwa członkowskie Szanghajskiej Orga­nizacji Współpracy, stworzonej wszak między in­nymi z inicjatywy Rosji.

Wojna spowodowała ponadto odpływ z Rosji zagranicznego kapitału. Być może samo w sobie zjawisko to nie byłoby groźne, gdyż w okresie hossy naftowej zgromadzono w Rosji rezerwy walutowe szacowane na 581 mld dolarów, ale negatywne zjawiska zostały spotęgowane przez widmo globalnego kryzysu i załamanie sie świato­wych cen ropy naftowej. Lawina negatywnych zdarzeń zaistniałych w gospodarce rosyjskiej zapoczątkowana lękiem inwestorów zagranicznych przed wojna kaukaską może wiec doprowadzić w tym kraju do bardzo poważnych konsekwencji gospodarczych.

Konkludując:  kaukaska rozgrywka weszła w jakościowo nową fazę. Wojna gruzińska nie była ani jej początkiem, ani końcem. Musimy zatem szczególnie uważnie przyglądać się rozwojowi wydarzeń w tym regionie, aby wyciągać wnioski, przewidywać rysujące się tendencje i konstru­ować scenariusze uwzględniające doświadcze­nia tamtego regionu w budowaniu bezpieczeń­stwa narodowego Polski. Wydaje się bowiem, że Moskwa zdecydowała się na zaostrzenie kursu w relacjach Zachodem. Determinuje to określo­ne zagrożenia również dla naszego kraju. Ko­nieczne jest zatem – co juz na łamach „Koman­dosa” postulowano wielokrotnie – pilne dokonanie przeglądu pasywów i aktywów w obszarze szeroko rozumianego bezpieczeństwa, a następnie opracowanie i wdrożenie programu działań dostosowujących nasze możliwości do nowych wyzwań i zagrożeń.

Niezbędne są jednak działania realne, takie jak choćby powrót do kilku koncepcji dywersyfikacji dostaw gazu, a nie wyłącznie „zaklinanie rzeczywistości” i wygłaszanie życzeniowych opi­nii lub uprawianie polityki determinowanej sondażami popularności. Należy, co rychlej, doprowadzić do swoistego przebudzenia i odrzucenia tłoczonego w umysły Polaków fałszywego przeświadczenia, że członkostwo w NATO i UE „automatycznie” i „na zawsze” gwarantuje nam bezpieczeństwo.

Contact Us

Powered by themekiller.com