08.08.08 – Przebieg

Wojna w Gruzji

08.08.08

Przyczyny

Przebieg

Skutki

Wojna w Gruzji – Przebieg

Charakterystycznym elementem konfliktów o charakterze ograniczonym, takich jak wojna gruzińska jest to, iż działania zbrojne nie prowadzą do ostatecznych rozstrzygnięć, a jedynie tworzą pewien pożądany przez stronę zwycięską stan relacji politycznych, który generuje dogodne warunki do rozpoczęcia kolejnej fazy rozgrywki dyplomatycznej, prowadzonej już najczęściej z udziałem czynnika zewnętrznego – strony trzeciej pełniącej funkcję pośrednika i mediatora. Oceniając przebieg wydarzeń, można postawić hipotezę, że celem Gruzinów było możliwie szybkie wyparcie sił osetyjskich wspartych przez rosyjski batalion pokojowy z zasadniczej części obszaru ‘powiatu cchinwalskiego’ i opanowanie spornego terenu w nadziei, że stan taki ‘zamrożony’ zostanie przez szybką mediację międzynarodową. Dla Tbilisi elementem kluczowym był czas. Powodzenie powyższego zamiaru wymagało  szybkiego zrealizowania celów wojskowych przy jednoczesnym uaktywnieniu działań na płaszczyźnie dyplomatycznej.

Rosyjskie plany wobec Kaukazu są znacznie bardziej rozbudowane i dalekosiężne; wojna gruzińska stanowiła tylko jeden z ich wycinków. Moskwa przede wszystkim była zainteresowana sprowokowaniem Gruzinów do eskalacji konfliktu i zerwania rozejmu w Abchazji. Taki przebieg wypadków dostarczał wiarygodnego i medialnie nośnego pretekstu do interwencji. W płaszczyźnie wojskowej zakładano szybki przerzut własnych sił wzmocnienia do Osetii, rozbicie wojsk gruzińskich operujących w rejonie przygranicznym, a następnie rozpoczęcia działań zaczepnych na terytorium przeciwnika, w celu ostatecznego zniszczenia jego potencjału militarnego. W oparciu o dotychczas dostępne dane nie można jednoznacznie wypowiedzieć się, czy planowano zajęcie Tbilisi i okupację rozległych terenów Gruzji czy też nie

W płaszczyźnie politycznej celem interwencji była głęboka destabilizacja Gruzji prowadząca do obalenia prezydenta Micheil Saakaszwili i stworzenie warunków do objęcia władzy przez ‘realistów’ skłonnych prowadzić politykę zgodną z interesami Rosji. Tym samym Gruzja wróciłaby do moskiewskiej strefy wpływów, wraz ze strategicznie ważnym rurociągiem naftowym Baku-Ceyhan. Oceniając wydarzenia w tym aspekcie, stwierdzić należy ze Kreml owego strategicznego konceptu nie zrealizował w związku z czym kaukaska rozgrywka będzie toczyć się nadal, zaś wojnę gruzińską postrzegać należy jako jeden z jej elementów.

Wobec tak sformułowanego zamiaru politycz­nego gruzińskie plany wojskowe były stosunko­wo proste. Armii postawiono zadanie maksymal­nie szybkiego opanowania obszaru południowej Osetii a następnie utrzymania się na zajmowa­nych pozycjach do momentu wstrzymania działań zbrojnych przez dyplomatów.

Siły osetyjskie i rosyjski batalion pokojowy nie kontrolowały całej Osetii. Gruzini utrzymywali pas terenu na południowym – zachodzie (długo­ści około 38 km i szerokości od 2 do 12 km) oraz cała północno-wschodnią cześć spornego tery­torium, z wyjątkiem wbijającej się w nią trójkątem osetyjskiej enklawy. Tereny zajmowane przez Osetyjczyków były poza tym rozdzielono pozycja­mi gruzińskimi. Stolica separatystycznej republi­ki Cchinwali (około 42 000 mieszkańców), po­łożona była na południowo-wschodnim krańcu większego z dwóch obszarów kontrolowanych przez Osetyjczyków, w bezpośredniej bliskości Iinii gruzińskich, w związku z czym była tez silnie eksponowana na atak.

Gruzini za obiekt ataku wybrali słabszą z se­paratystycznych republik. W stosunku do Abchazji nie zamierzano podejmować akcji wojskowej, w związku z tym wzdłuż jej granic rozmieszczono tylko siły przesłaniające.

Zadanie opanowania separatystycznego tery­torium dowództwo gruzińskie zamierzało wykonać siłami 4. BP z Tbilisi, atakującej z południo­wego wschodu. Wybór tego właśnie związku taktycznego nie był przypadkowy. Sformowano go mianowicie w większości z byłych żołnierzy wojsk wewnętrznych, którzy uczestniczyli już w walkach zarówno z Osetyjczykami, jak i Abchazami. Dysponowali oni wprawdzie znacznym do­świadczeniem bojowym, ale ich morale uznawa­no za nie do końca stabilne. Być może rzucenie tej właśnie brygady do walki miało stanowić dla niej swoiste ‘oczyszczenie’ pozwalające żołnie­rzom zapomnieć o wcześniej poniesionych po­rażkach. Można założyć, że zadaniem brygady było przecięcie ugrupowania osetyjsko-rosyjskiego atakiem prowadzonym w kierunku północno- zachodnim i odcięcie w ten sposób ‘nawisu cchinwalskiego’, co miało stworzyć dogodne warunki do zajęcia miasta. Część sił brygady zo­stała wydzielona do bezpośredniego szturmu stolicy Osetii Południowej.

Od południa Cchinwali atakował batalion ze składu 1. BP (zdecydowana większość pododdziałów tego związku taktycznego znajdowała się wówczas w Iraku). 2. BP stanowiła prawdopo­dobnie drugi rzut ugrupowania operacyjnego i po wykonaniu zadania przez rzut pierwszy miała rozwinąć powodzenie, prowadząc działania za­czepne w kierunku Dżawy (Javy). Na granicy z Abchazją rozwinięto w charakterze sił przesła­niających 5. Brygadę, jednostkę znajdującą się dopiero w fazie formowania.

Rozwinięcie związku taktycznego znajdujące­go się w fazie formowania na granicy z drugą se­paratystyczna republiką to kolejny fakt, który wskazuje na to, że Gruzini nie liczyli się poważnie z interwencją rosyjską (w tym z możliwością roz­poczęcia działań zaczepnych z terytorium Abcha­zji), albo zakładali, że będzie się ona mogła roz­począć z takim opóźnieniem iż konflikt zostanie wygaszony środkami politycznymi.

Do wsparcia brygad piechoty wydzielono brygadę artylerii złożoną z trzech dywizjonów artylerii lufowej i dywizjonu wyrzutni niekierowa­nych pocisków rakietowych, samodzielny bata­lion czołgów oraz znaczną liczbę pododdziałów specjalnych (zarówno ze składu sił zbrojnych, jak i podległych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych). Założyć więc można, ze oba rzuty gruzińskie­go ugrupowania operacyjnego liczyły od 7 000 do 8 000 żołnierzy, co dawało zdecydowaną przewagę liczebną, która potęgowała się jeszcze na głównym kierunku działania. Podobnie sytu­acja kształtowała się w odniesieniu do broni cięż­kiej (w rejonie Cchinwali mogło operować nawet do 100 gruzińskich czołgów).

Dnia 7 sierpnia o godz. 22 czasu lokalnego wojska gruzińskie rozpoczęły zmasowany atak na miasto Cchinwali oraz obszar pobliskich wio­sek osetyjskich na płd.-wsch. od miasta. Działania bojowe rozpoczęły się w nocy z 7 na 8 sierp­nia zmasowanym ostrzałem obiektów rosyjskich i osetyjskich na terytorium południowej Osetii. Około godz. 1.30 do działań weszły gruzińskie wojska lądowe zgrupowane w rejonach wyjścio­wych zlokalizowanych w rejonach wiosek: Tamaraszeni, Ergneti i Zemo-Nikozi. Około godz 3.20 Gruzini weszli do wioski Mugati, a przed świtem ich atakująca piechota wsparta wozami bojowymi i czołgami wyszła na południowe przedmieścia Cchinwali.

Cele naziemne aktywnie zwalczały gruzińskie samoloty szturmowe Su-25 i śmigłowce Mi-24. Pierwszy impet spadł na rosyjski batalion pokojo­wy (ze składu 135. ppzmot) i osetyjskich obrońców Cchinwali. W toku walk prowadzonych w go­dzinach przedpołudniowych rosyjski batalion został rozbity, broniły się jedynie odosobnione punkty oporu. Do południa Gruzinom udało się posunąć do centrum miasta. Z kolei siły osetyjskie, które również poniosły znaczne straty, wy­cofały się w nieładzie w kierunku Dżawy (Javy). Walki toczyły się również na otaczających miasto wzgórzach. Podczas walk w stolicy Gruzini po­nieśli pewne straty w broni pancernej. Zwłaszcza tam, gdzie wozy bojowe odrywały się od chronią­cej je piechoty stosunkowo łatwo padały ofiarą strzelców uzbrojonych w ręczne granatniki przeciwpancerne. Generalne jednak w tej fazie walk działania zaczepne armii gruzińskiej rozwijały się pomyślnie.

W kilku przygotowywanych na gorąco anali­zach pojawiło się pytanie o powody relatywnie słabej obrany Cchinwali, miasta o olbrzymim zna­czeniu symbolicznym i politycznym. Wydaje się, że wpłynęło na to kilka czynników. Pierwszym by­ła geografia. Przy położeniu miasta w bezpośred­nim sąsiedztwie linii gruzińskich i dodatkowym wyeksponowaniu go na atak z racji konfiguracji granic osetyjskiej enklawy było ono w zasadzie nie do utrzymania. W warunkach spodziewanej przewagi Gruzinów obsadzenie stolicy większym garnizonem oznaczało automatyczne skazanie go na zwiększone straty. Poza tym Osetyjczycy mogli sądzić, że stacjonowanie w mieście rosyj­skiego batalionu pokojowego zapewnia mu nietykalność. Trudno obecnie zweryfikować informa­cje, że garnizon znacznie osłabiono na kilka dni przed wybuchom wojny, wycofując większość sił w tym ciężki sprzęt na północ. Jeżeli tak było fak­tycznie, mogłoby to świadczyć, iż wojna ta zosta­ła w istocie zaplanowana – w wymiarze politycz­nym – lecz na tej płaszczyźnie stroną rozgrywającą bynajmniej nie byli Gruzini…

Tunel pod głównym pasmem Wielkiego Kaukazu, łączący Osetię Północna w Rosji i Osetią Południową w Gruzji. Tunel został ukończony w 1985 roku. Znajduje się on na wysokości 2000 m n.p.m., a jego długość wynosi 3660 m. Droga stanowiąca alternaty­wę dla tunelu pnie się o 1000 m wyżej i jest przejezdna tylko latem. Po konflikcie osetyjsko gruzińskim na początku lat dziewięćdziesiątych kontrolę nad tunelem przejęli separatyści i stał się on jednym z głównych źródeł wpływów budżetowych samozwańczej republiki.

8 sierpnia przed świtem kierownictwo polityczne Federacji Rosyjskiej podjęło decyzję odpowiedzi zbrojnej. Co interesujące i będące swoistym ewenementem w postsowiecko-rosyjskim systemie wojskowym dowódca północnokaukaskiego Okręgu Wojskowego otrzymał od szefa Sztabu Generalnego Federacji Rosyj­skiej prawo samodzielnego kierowania działania­mi (co jest jeszcze jednym dowodem pośrednim na wyprzedzające przygotowanie kontrakcji i wcześniejsze przećwiczenie rożnych wariantów działania).

Warto wspomnieć, iż ‘kreatywnie’ rozwiąza­no też problem formalnoprawny związany z ewen­tualnym wejściem żołnierzy rosyjskich na teryto­rium Gruzji. Formalnie by wysłać armię poza terytorium państwowe konstytucja Federa­cji Rosyjskiej wymaga zgody Dumy Państwowej. Wojna zaczęła się jednak w środku wakacji parla­mentarnych, a na ściąganie deputowanych nie było czasu. W związku z tym przewodniczący Du­my podjął decyzję, że ponieważ armia będzie wy­konywała zadania będące przedłużeniem manda­tu rosyjskich sił pokojowych na terenie Osetii Południowej, dodatkowo decyzje parlamentu w tej materii nie są konieczne.

Reakcja rosyjska była szybka, sprawna i zde­cydowana, co pośrednio przynajmniej potwierdza tezę, że zaplanowano ją ze znacznym wyprzedze­niem. Już w godzinach popołudniowych granicę między Osetią Północną (cześć składowa Fede­racji Rosyjskiej), a Osetią Południową przekroczy­ło około 100 rosyjskich czołgów i innych pojaz­dów wojskowych, które wchodziły w skład 19. DZmech. W ciągu nocy wykonały one forsowny marsz i o świcie pojawiły się na podejściach do Cchinwali, gdzie trwały jeszcze walki. Tak szybki manewr wojsk rosyjskich był możliwy dzię­ki temu, że Gruzini nie zdołali wyłączyć z eksplo­atacji kluczowej arterii komunikacyjnej na granicy między ‘obiema Osetiami’, czyli tunelu Roki.

Po pokonaniu tunelu jednostki rosyjskie wy­konały szybki nocny marsz w kierunku Cchinwali, rozwijając się na północ od miasta. W nocy z 8 na 9 sierpnia czołówki rosyjskiego ugrupowania dotarły do przedmieść miasta. Pierwszy rzut tworzyły trzy batalionowe grupy bojowe zor­ganizowane na bazie pododdziałów organicz­nych pułków 19. DZmech (135., 429., 503 ppzmech). Każda z nich składała się z batalionu piechoty zmechanizowanej, samodzielnego dy­wizjonu artylerii, kompanii czołgów i pododdzia­łów służb – zwykle w sile plutonu. Wydaje się, że w czasie forsownego marszu doszło do oderwa­nia pierwszego rzutu od sił głównych przemiesz­czających się kolumnami po krętych górskich drogach. W wyniku tego pododdziały rosyjskie wchodziły do walki stopniowo, co pozwoliło Gru­zinom sprawnie przejść do działań obronnych, a na niektórych odcinkach nawet przechodzić do lokalnych kontrataków (podczas jednego z nich zadano straty kolumnie sztabowej 58. Ar­mii, której dowódca, gen. Anatolij Chruljew, oso­biście ostrzeliwał się z pistoletu. Natomiast infor­macje o ‘rozbiciu’ kolumny wydają się jednak przesadzone).

Jedna z rosyjskich batalionowych grup bojo­wych został okrążona na przedmieściach Cchinwali i przez kilkanaście godzin biła się w oderwa­niu od sił głównych, od unicestwienia uratował ją rozkaz zezwalający na przedarcie się na północ. Sprzyjały temu rosyjskie dążenia do jak najszyb­szego odblokowania batalionu broniącego się w Cchinwali, w wyniku czego poszczególne grupy taktyczne wchodziły do walki bez należytego roz­poznania i z otwartymi skrzydłami. Z kolei koniecz­ność trzymania się przez Rosjan dróg umożliwiała gruzińskiej artylerii wykonywanie nawał ogniowych na kolumny przeciwnika. Sytuacja na szczeblu taktycznym zmieniała się tego dnia z wielka dynamiką i ta faza wojny bynajmniej nie była dla Rosjan ‘woj­skowym spacerkiem’. Gruzini bili się umiejętnie i zażarcie, byli groźnym przeciwnikiem.

Równocześnie do działań weszły wojska Ab­chazji wspierane przez rosyjskie lotnictwo taktyczne. Ponieważ Gruzini ubezpieczali ten kierunek stosunkowo słabymi siłami przeciwnik szybko wdarł się do Wąwozu Kodori i rozpoczął wypiera­nie obrońców z tego newralgicznego rejonu. Do­szło zatem de facto do otwarcia drugiego, a w za­sadzie trzeciego frontu tej wojny (Gruzini likwidowali obronę w Cchinwali, walczyli z nadcią­gającymi wojskami rosyjskimi i jednocześnie bro­nili się na kierunku abchaskim). W oparciu o dostępne materiały można postawić hipotezę, że doszło wtedy do swoistego przeciążenia gruziń­skiej struktury dowodzenia – kierownictwo woj­skowe (pozbawione praktycznego doświadcze­nia operacyjnego) powoli zaczęło tracić kontrolę nad przebiegiem batalii (czemu sprzyjały proble­my z utrzymaniem łączności).

9 sierpnia wojska rosyjskie kontynuowały wią­zanie sił przeciwnika, budując nieustannie prze­wagę liczebną, rozwijając między innymi w Osetii pułkową grupę bojową zorganizowaną na bazie oddziałów 76 DPD. Gruzini siłami trzech batalio­nów piechoty wspartych czołgami usiłowali kontr­atakować na południe od Cchinwali, ale ich broń pancerna poniosła straty od ognia rosyjskiej artylerii jeszcze przed wejściem do walki, co spowo­dowało załamanie całej akcji.

W nocy z 9 na 10 sierpnia Rosjanie zajęli wzgórza okalające od wschodu i zachodu stolicę Osetii zaś pododdziały 503. ppzmech wsparte przez kompanię kadrowców weszły do miasta. Walki uliczne trwały przez cały dzień i zakończyły się wyparciem sił gruzińskich z Cchinwali. Żołnierze osetyjscy likwidowali w tym czasie opór prze­ciwnika na północ i północny-zachód od miasta.

Dowództwo w Tbilisi usiłowało ratować sytu­ację, kierując na front zmobilizowaną w pierwszej kolejności Gwardię Narodowa. Jednakże, jak zaznaczono to wcześniej, skupiając się na rozbudowie komponentu operacyjnego, Gruzini zaniedbali szkolenia rezerwy. W rezultacie tego stanu spraw na pierwsza linię dotarł żoł­nierz o kiepskich umiejętnościach, źle wyposa­żony i uzbrojony, a ponadto częściowo już zde­moralizowany rosyjskimi atakami lotniczymi na obiekty w głębi kraju. Miało to poważne kon­sekwencje dla spójności i woli walki przetrzebio­nych już, ale nadal walczących pododdziałów operacyjnych. (podkr. od red.).

Pod koniec dnia siły gruzińskie opuściły główną rubież obrony utrzymywaną w rejonie Chetagurowo-Cchinwali-wzgórze 1475.1, pozosta­wiając w styczności z przeciwnikiem jedynie ubezpieczenie bojowe. Intencją gruzińskiego do­wództwa było prawdopodobnie przeprowadzenie przegrupowania w rejonie Awnewil-Kwemo-Nikozi-Tkwiawi. Oznaczało to opuszczenie terytorium południowej Osetii. Jednocześnie władze w Tbili­si usiłowały przenieść konflikt z płaszczyzny mili­tarnej na dyplomatyczną, ogłaszając zawieszenie broni. Moskwa nie dała sobie jednak narzucić ta­kiej opcji i wojska rosyjskie kontynuowały działania bojowe.

Wydaje się. że do przesilenia doszło 11 sierpnia. Rosjanie zaatakowali wówczas silnie bronioną wieś Zemo Nikozi położoną na połu­dnie od Cchinwali. Analizując warunki terenowe, można założyć, że atakujący zamierzali oskrzydlić siły gruzińskich 3. i 4. BP, a następ­nie zniszczyć je. Ostatecznie, przy wsparciu śmigłowców bojowych, Rosjanie zajęli wieś. Wobec groźby odcięcia od terytorium narodo­wego siły gruzińskie rozpoczęły odwrót, który szybko przeistoczył się w paniczną ucieczkę. Rozpoczęli ją rezerwiści z Gwardii Narodowej, następnie panika rozprzestrzeniła się na oddziały tyłowe i służby, by w końcu zdruzgotać mora­le wojsk operacyjnych.

12 sierpnia działania bojowe faktycznie już się nie toczyły, gdyż armia gruzińska poszła w rozsypkę. Rosjanie kontynuowali marsz w głąb terytorium Gruzji, zajmując bez walki miasto i ważną bazę wojskową Gori oraz wcho­dząc do Poti. Pod presją międzynarodową pre­zydent Federacji Rosyjskiej oświadczył jednak, że cele operacji zostały osiągnięte, co tożsame było z zatrzymaniem wojsk na osiągniętych ru­bieżach. Na zajętych terenach kontynuowano jednak niszczenie gruzińskiej infrastruktury woj­skowej i cywilnej.

14 sierpnia podpisane zostało – w wyniku mediacji Francji (sprawującej prezydencję Unii Europejskiej) – porozumienie zakładające mię­dzy innymi wycofanie wojsk na linie sprzed wybu­chu konfliktu. Od początku Rosjanie sabotowali ten zapis, opóźniając wyjście z terytorium Gruzji. Obszary wokół Gori i Senaki okupowane były do 22 sierpnia, a posterunki w rejonie Poti utrzy­mano do 28 sierpnia. Wcześniej, 26 sierpnia, Rosja uznała niepodległość południowej Osetii i Abchazji.

9 sierpnia zespół okrętów Floty Czarnomor­skiej (jednostką flagową byt krążownik ‘Moskwa’ typu Sława, w skład zespołu wchodził między in­nymi niszczyciel ‘Smietliwyj’, trzy korwety i dwa okręty desantowe) rozpoczął patrolowanie akwe­nów u wybrzeży Abchazji, realizując de facto osłonę operacyjną grupy złożonej z dwóch okrę­tów desantowych, która zamierzała wysa­dzić 500 żołnierzy rosyjskiej piechoty morskiej w miejscowości Oczamczira. Po wykonaniu tego zadania okręty rosyjskie rozpoczęły faktyczną blokadę wybrzeży Gruzji, a przynajmniej portu Poti. Około godziny 19.39 10 sierpnia Rosjanie wykryli grupę pięciu szybkich jednostek gruziń­skich. W ich kierunku najpierw wystrzelono z kor­wety ‘Suzdalec’ pocisk przeciwlotniczy Osa (nie trafił), a następnie z korwety ‘Miraż’ pocisk przeciwskrętowy. Zatopił on kuter patrolowy ‘Mestia’ lub ‘Iweria’ (nie potwierdziły się pierwsze donie­sienia, że ofiarą rakiety padł jeden z gruzińskich kutrów rakietowych lub kuter patrolowy ‘Giorgi Toreli’).

Wieczorem tego samego dnia Rosjanie mie­li zatopić ogniem artylerii kolejny gruziński okręt. Tym razem był to kuter patrolowy Straży Granicznej.

W dniach 12-14 sierpnia siły rosyjskie wkro­czyły do Poti, gdzie ‘zespoły niszczycielskie’ rozpoczęły wysadzanie infrastruktury gruzińskiej ba­zy i porzuconych w niej okrętów. Fakt, że gruzińskie załogi zeszły z pokładów swych okrę­tów, świadczy o tym, że nie było możliwości od­prowadzenia ich do Suchumi (portu leżącego tuż przy tureckiej granicy, gdzie byłyby znacznie bez­pieczniejsze), prawdopodobnie na skutek rosyj­skiej blokady. Moskwa konsekwentnie zaprzecza zorganizowaniu blokady, gdyż zgodnie z posta­nowieniami prawa międzynarodowego blokada morska jest krokiem wojennym, zaś Rosjanie konsekwentnie twierdzą, że prowadząc działania przeciw Gruzji, realizowali ‘misję pokojową’. Wtedy to zniszczony został ścigacz rakietowy ‘Tbilisi’ i co najmniej pięć innych jednostek (w tym flagowa jednostka Straży Granicznej ‘Yeti’). Rosjanie zadali więc marynarce gruzińskiej bardzo poważne straty, cofając ją w rozwoju do sta­nu z początku lat dziewięćdziesiątych.

Warto odnotować fakt, iż na dwa dni przed wybuchem wojny gruzińskiej kurdyjscy bojownicy z Partii Pracujących Kurdystanu zaatakowali rurociąg Baku – Ceychan na terytorium Turcji (w kwestii przyczyn eksplozji i rozmiarów zniszczeń nie ma w obecnie dostępnej literaturze zgodności, część publikacji sugeruje, że mógł to być wypadek), wysadzając w powietrze kilkaset metrów tej arterii przesyłowej o wydajności jednego miliona baryłek na dobę. Ponieważ Azerbejdżan nie posiada parku zbiorników umożliwiających gromadze­nie urobku z szybów wydobywczych przez dłuższy czas, władze tego państwa natychmiast zaczęły poszukiwać alternatywnych szlaków eksportu ropy. Równocześnie o 70 proc. ogra­niczono wydobycie tego surowca. By choć częściowo choćby ograniczyć powstałe straty Baku zdecydowało się przesunąć około 100 000 baryłek dziennie do rurociągu łączące­go azerskie rejony wydobywcze z gruzińskim terminalem Kulevi w pobliżu Poti. Jednak­że 12 sierpnia, brytyjska firma BP (operator rurociągu) w obliczu zagrożeń wojennych, wy­łączyła instalację z eksploatacji (do pracy przywrócono ją zaledwie dwa lata wcześniej). W tej sytuacji władze w Baku zostały zmuszone do zwrócenia się o pomoc do Rosji. Firma Transneft zgodziła się na przesył azorskiej ropy rurociągiem Baku – Noworosyjsk. Oznacza to, że czasowo azerski eksport znów zaczął zależeć wyłącznie od Rosji (przy czym w ten sposób można przesyłać tylko od 7 do 8 proc. wydobycia, nie ma jednak pewności, że ar­terię tę rzeczywiście uruchomiono).

Poważne implikacje dla Azerbejdżanu miała ponadto okupacja Poti leżącego w bezpośredniej bliskości terminalu Kulevi, będącego największą azerską inwestycją w Gruzji. Pierwsza faza rozbudowy terminalu, polegająca na wyposażeniu go w park 16 zbiorników, została ukończona zaledwie 16 maja 2008 r. Port dysponuje obecnie zdolnością przeładunkową 10 mln ton. Zakładano, że po ukończeniu drugiej nitki przesyłu gazu, która ma umoż­liwić obsługę zbiornikowców o nośności do 150 000 ton, bodzie się tam przeładowy­wać 35 mln ton ropy rocznie. Inwestycję realizuje azerski państwowy koncern naftowy SOCAR (State Oil Company of Azerbaijan) zaś finansuje ją konsorcjum 15 banków zorgani­zowane przez France’s Societe Generale and Dutch bank ABM Amro.

W zaistniałej sytuacji Azerbejdżan zwrócił się o pomoc do Iranu. Od 23 sierpnia 2008 r. azerska ropa popłynęła ku Zatoce Perskiej instalacjami należącymi do Iranian Oil Terminals Co. Teheran zgodził się przyjąć od północnego sąsiada do pół miliona baryłek ropy dziennie.

Azerskie oficjalne osobistości twierdzą, że eksport ropy przez Iran jest obecnie najlepszym i najbezpieczniejszym rozwiązaniem z ekonomicznego punktu widzenia. Z kolei irań­ski minister ds. Ropy Gholamhossein Nozari podniósł ponownie kwestię budowy rurociągu Neka-Jask o przepustowości miliona baryłek dzienne.

Jeżeli rząd w Baku zdecyduje się na dywersyfikację kierunków eksportu swej ropy i związanie się z Iranem, wywoła to zapewne niechętne reakcje Waszyngtonu usiłującego izolować państwo ajatollahów na arenie międzynarodowej. Z drugiej jednak strony Azerbejdżan ma bardzo wąskie pole manewru. Jeżeli zatem ‘wolny świat’ nie przyczyni się do ustabilizowania Kaukazu (na przykład poprzez gwarancje bezpieczeństwa dla Gruzji) również władze w Baku przejść mogą na stronę WWW (World Without West), której czołowymi państwami są obecnie Rosja, Chiny i Irran.

Z planów budowy terminalu zbożowego w Poti oraz terminalu naftowego w Batumi wy­cofał się również Kazachstan. Co interesujące, zarówno przez cały czas trwania konfliktu, jak i w okresie, który nastąpił później, Rosja nie wstrzymała rurociągowych dostaw gazu do Gruzji, gdyż ostatecznym odbiorcą ‘błękitnego surowca’ była pozostająca w bardzo bliskich stosunkach z Moskwą Armenia, a alternatywnej arterii transportowej po prostu nie ma Rosja nie chce zaś ograniczać dostaw do Armenii, gdyż zmusiłoby to ten kraj do szu­kania alternatywnego źródła dostaw w Iranie. Jest to jeden z paradoksów ostatniej kaukaskiej wojny.